Smecta 103 – Smektała na weekend 9

Janusz Głowacki totumfacki?

Wielcy Powinobraniowi Lubuszanie! Ludu prawie śródziemnomorski. Za kilka dni zjawi się w Zielonej Górze – z hukiem – trybun i bojownik, Lech Wałęsa. Powielony, zwielokrotniony, w kolorze, okraszony talentem Andrzeja Wajdy.  Przygotujcie się do tej Oskarowej wizyty – podsyłam Wam ściągę.       Smektała na weekend 9 (1)

Pisarz i scenarzysta Janusz Głowacki oraz pisarz i felietonista Zdzisław Smektała.

W Teatrze Wielkim w   Warszawie, jeszcze w kulisach pobrzmiewają echa premierowych oklasków na cześć filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei”.

A w Stoczni   Gdańskiej – grzybni filmu Andrzeja Wajdy, chłopaki tupią nogami. Film, zaraz   po światowej premierze w Wenecji – zaproszono na sto (!) festiwali na całym   globie. Równolegle, Karol Guzikiewicz, dobrze opłacany, dobrze odżywiany, zawodowy krzykacz, wicek NSZZ „Solidarność” w Stoczni Gdańskiej – woła do właścicieli kapitalistów o zaległe pieniądze dla dzielnej, acz szykanowanej załogi.  Dwa dni temu, w środę, na konta owych stoczniowców, miała trafić druga rata wynagrodzenia, za – uwaga – miesiąc sierpień. Ale komornicy padającej stoczni – konta zablokowali. Dodatkowo Agencja Rozwoju Przemysłu odrzuciła projekt ratowania pechowej dzisiaj firmy – nie da już nędznej złotówki. Zatem szykuje się bankructwo legendarnego zakładu pracy. Stocznia należy do dwóch akcjonariuszy – 75 procent   akcji ma kontrolowana przez ukraińskiego właściciela Siergieja Tarutę spółka Gdańsk Shipyard Group, 25 procent należy do Agencji Rozwoju Przemysłu. Udziałowcy, od kilku miesięcy nie mogą dojść do porozumienia w sprawie sposobu poprawy sytuacji zakładu. Po raz kolejny, firma elektryka Wałęsy,   wypychana jest na aut, degradowana do niższej ligi.

A w przeszłości działy się w stoczni imienia Lenina historie niezwykłe.

„Każdy człowiek, który uczestniczył w rzeczach wielkich, zawsze budzi emocje i   wątpliwości. Co więcej, każdy popełnia różne błędy i każdy pewnie ujawnia   różne małości. Ale ludzie, którzy tworzą rzeczy wielkie, mają jedną cechę   wspólną: na ogół mają sporo ludzi małych przeciwko sobie, którzy szukają   sposobu na rozmienienie wielkiej legendy na drobne sprawy i dopatrują się w   drobnych sprawach zasadniczej wagi. Myślę, że będzie się toczył spór o Wałęsę   między tymi, którzy cieszą się dzisiaj z odzyskanej wolności i są z tego   dumni, także z własnych życiorysów, i tymi, którzy sami specjalnie nie   uczestnicząc w wielkim dziele, zachowują przywilej wynikający z życia w   demokracji, że łatwo można negatywnie oceniać innych” – tako rzecze na   premierze filmu o Wałęsie prezydent Komorowski.

 Te słowa przywódcy Polandii rozciągają się troszkę proroczo na twórców fabularnego filmu o przywódcy „Solidarki”. W  kawiarnianych towarzystwach miele się teraz i podsyca konflikt pomiędzy scenarzystą filmu – Januszem Głowackim – a Andrzejem Wajdą, tego obrazu reżyserem. Te kawiarniane towarzystwa z   niecierpliwością oczekują na książkę, w której Janusz Głowacki opisze w swojej, jak sądzę, sardonicznej aurze – współpracę scenarzysty oraz reżysera.  uż dzisiaj – w ciemno – mogę stwierdzić, że książka będzie o wiele bardziej rajcująca niż film. Każdy kto czytał Głowackiego „Wirówkę nonsensu”, „Moc truchleje”, kto smakował tego autora felietony – wie, że oficjalny bieg   kręcenia filmu o pierwszym przywódcy „Solidarki” będzie bladym tłem.

Miąższ zdarzeń na filmowym planie rozegra się u Głowackiego w imponderabiliach, w niby drobiazgach, które jednak –  opisane przez Głowackiego – wyjdą na plan pierwszy. Wiemy już z pierwszych prasowych   enuncjacji, że w trakcie prac nad filmem, Andrzej Wajda modelował niektóre   sceny napisane przez scenarzystę.

W miejscach, w których Głowacki maszerował w stronę groteski i ironii, Wajda starał się być poważny i stonowany. Głowacki, grubo przed premierą, mówi więc, że nie wie, co w filmie zostało, a  co wypadło. Tygodnikowi „Newsweek” scenarzysta wyznał tuż przed premierą: nie wiem jaki będzie kształt filmu, nie wiem co będzie wmontowane, a co  wymontowane. „Nie bawi mnie pisanie filmu „bohaterskiego. Śmieszność zawsze łączy się u mnie z patosem, bo bez śmieszności nie ma dramatu. Tak też chciałem pokazać Wałęsę”.

W innej rozmowie dodał, że ma nadzieję, że film wywoła skandal jak „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego. Ale, czy scenariusz poprawiany przez Andrzeja Wajdę wzbudzi dym oraz pożogę – okaże się za kilka tygodni. Ja tego nie prorokuję. Chociaż o widownię na całym świecie bym się   nadmiernie nie martwił. 

Michał Kwieciński, producent filmu, jak to jest w zwyczaju producentów, bierze ten spór (albo i nie spór) na klatę. Wiem, peroruje, że w mediach pojawiły się informacje sugerujące, jakoby między Andrzejem Wajdą i Januszem   Głowackim miał zaistnieć konflikt dotyczący scenariusza „Wałęsy”.

Chciałbym uspokoić: żadnego sporu nie ma. Nie rozumiem, skąd się wzięła plotka o konflikcie. Panowie rozmawiają ze sobą, są cały czas w kontakcie, zapraszają się nawzajem na spotkania towarzyskie. Każdy scenarzysta ma własną wizję realizacji swojego   scenariusza. Tego typu „spory” między reżyserem i scenarzystą są normalne – pojawiają się podczas prac nad każdym filmem. I pozostają z reguły prywatną tajemnicą twórców.

Podam przykład, który zresztą przywoływał na jednym z naszych spotkań   Janusz Głowacki. „Trzeba zabić tę miłość”, reżyseria: Janusz Morgenstern, scenariusz:   Janusz Głowacki. W czasie kręcenia tego filmu między Głowackim i   Morgensternem doszło do takich nieporozumień, że zaczęli zwracać się do   siebie per „pan”. Tymczasem kiedy film już powstał, Głowacki był nim   zachwycony i zachwycony jest do dzisiaj. Pamiętajmy, że „Wałęsa” to film fabularny, a nie dokumentalny. Podstawowe fakty oczywiście się zgadzają. Film miał   konsultanta historycznego, funkcję tę pełnił prof. Andrzej Friszke.

Są też jednak takie sytuacje, jak ta, gdy Wałęsa dowiaduje się, że   przyznano mu Pokojową Nagrodę Nobla. Powinniśmy pokazać w filmie, że Wałęsa był wtedy na rybach, tymczasem pokazaliśmy, że był na grzybach.

Co zatem zostaje nam, kołowanym fanom Lecha Wałęsy, Andrzeja Wajdy oraz Janusza Głowackiego? Musimy poczekać do 23 października (środa, imieniny Honoraty,   Igi, Seweryna). To na ten dzień wyznaczono sprzedażną premierę książki   Głowackiego zatytułowanej: „Przyszłem, czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy”. Dowiemy się, w jaki sposób podczas pisania scenariusza,   przyszło mu zmierzyć się ze wszystkim, co skrywa hasło-wytrych Lech W., jak  nazwał swojego bohatera. I dlaczego tak łatwo u nas zostać zdrajcą,   co dotyczy zarówno Wałęsy, jak i Głowackiego. A więc będzie   o pisaniu i o kręceniu, o Wajdzie i o Wałęsie, o Polakach i o Polsce. Jak zrobić film o kimś, kto żyje   i wciąż zaskakuje, jak opisać „pomnik, który niestety wciąż gada”? Czarny humor miesza się w tej opowieści z czarną rzeczywistością,   tragedia z groteską, prawda z fikcją, a PRL z wolną Polską – zarzeka się wydawca. Przeprowadzałem z Januszem Głowackim kilka prasowych   wywiadów – wiem, na jakie torfowiska wyprowadza on swoich rozmówców (jeśli mu się to oczywiście uda). Zatem w najbliższym czasie czekają nas dwa wydarzenia na jeden temat.

4 października, za 8 dni, w piątek, polskie kina przyjmą premierowych widzów filmu o przygodach Lecha Wałęsy. Zaś 23 października dostaniemy do rąk   książkę, z kart której wychyną liczne zdarzenia i przepoczwarzenia,

Te, które podczas kręcenia filmu występowały. I jedno, i drugie, może być   ciekawe, wszak film “Wałęsa. Człowiek z nadziei” jest polskim kandydatem do Oscara w kategorii: obraz nieanglojęzyczny. Główne role zagrali Robert Więckiewicz, który wcielił się w Lecha Wałęsę, i Agnieszka Grochowska, jako Danuta Wałęsa. W obsadzie są też:   Zbigniew Zamachowski, Maciej Stuhr i włoska aktorka Maria Rosaria Omaggio. Światowa premiera “Wałęsy. Człowieka z nadziei” miała miejsce   5 września na festiwalu w Wenecji.

Teraz gdańskie wolnościowe akcje trafiają do oceny tubylców. Także   wrocławskich, czyli tych z miasta Władysława Frasyniuka. Ufff! 

Zdzisław   Smektała     bbd@bbd.pl

Copyright: www.wroclaw.pl  

 

 
 
 
 
 
 

  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *