Smektała na weekend 42
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński, Samson polskiego reportażu (w tym wojennego), tak opisywał jedną ze swoich podróży do Kongo, podczas toczącej się tam wojny domowej: „Nie wiem, co to było – nasza głupota i brak wyobraźni czy pasja i ambicja, bezmyślność czy poczucie narzuconego sobie obowiązku, maniactwo czy honor, że chcieliśmy jechać dalej tą drogą, na której łatwo było zginąć. A jadąc tak w stronę horyzontu, czułem, jak z każdym kilometrem zamyka się za nami coraz to nowy szlaban, zatrzaskują się kolejne bramy i odwrót staje się coraz bardziej niemożliwy”.
W czasach Kapuścińskiego relacje z miejsc zapalnych, wojennych działań, pomimo świszczących kul, miały drobiny romantyzmu, cząstki odkryć Krzysztofa Kolumba.
Arleta Bojke
Dzisiaj jest inaczej, przynajmniej w technologii takich zdarzeń. Bezpardonowa konkurencja telewizyjnych stacji, niezawodne mobilne, szybkie internetowe łącza, satelitarne telefony, Twitter, wysoka jakość reporterskich kamer – sprawiają, że tanieje równolegle ludzkie życie. Trzeba permanentnie czuwać w pobliżu tych świszczących kul aby oddać stacji dramatyczne sceny przed konkurencją. Trzeba pokazać krew, rany, wraki tuż przed telewizyjnymi rywalami. Łatwo dostać rykoszet a i tak korespondentów na ten ocean adrenaliny nie brakuje. Moją wybranką do podziwiania, ważniejszą niż pęczki kandydatów do Brukseli, jest filigranowa, świeżo upieczona trzydziestolatka – Arleta Bojke, dziennikarka państwowej telewizji (TVP). Jej tegoroczne, aktualne relacje z Ukrainy postrzegam jako dziennikarstwo najwyższego lotu. A przecież nie spadła z nieba. Ta zaledwie trzydziestolatka była już kilka lat rosyjskim korespondentem TVP. Była z mikrofonem (i kamerą) przy smoleńskiej tragedii.
Beata Tadla
Relacjonowała także proces austriackiego gwałciciela Josefa Fritzla, wyjście z więzienia strzelającego do papieża Ali Agcy. Przeprowadziła wywiad z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem, z innymi przywódcami państw dawnego ZSRR. Była przy wsadzaniu do szwajcarskiego pudła Romana Polańskiego. Jednak dla mnie przerodziła się z dziennikarki newsowej w wojenną korespondentkę, reportażystkę z pierwszej linii gdy milionom Polakom zaczęła pokazywać w relacjach co dzieje się w Kijowie, na wschodniej Ukrainie. Śmiało stała z mikrofonem przy rosłych bykach z kałachami w dłoniach, ubranych w moro, w kominiarkach na głowach – zadając im pytania dalekie od układności. Szczególnie na dzikiej ziemi, na której kobiety nie są przez mężczyzn uważane za równoprawne partnerki do rozmowy, ba, do partnerskiego przebywania w ich obecności. Jestem przekonany, że Polska telewizja ale przede wszystkim widzowie będą z niej mieli wiele pożytku.
Maria Stepan
Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:
Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.
Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla
Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.
To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie.
Zdzisław Smektała copyright www.wroclaw.pl bbd@bbd.



