Tag: bogini seksu

  • Happy Birthday Wrocław!

    Smektała na weekend 47

    11

    Dzisiejszy felieton piszę z mirem – niepoprawny fan USA – prawie na baczność. 

    4 lipca to Dzień Niepodległości – największe święto (północnych) Amerykanów.  Ten szczególny uniesienia stan przydaje się w opisywaniu głównej aktorki tekstu – pani Normy Jeane Mortenson znanej bardziej jako Marilyn Monroe, czyli symbolu seksu wszechczasów. Kilka dni temu zdjęcia z uwiecznionych na nich artystką kupiła Hala Stulecia (dawniej Ludowa). W której to hali wrzeszczał Adolf Hitler, charyzmatycznie śpiewał Leonard Cohen, ślinił się Władysław Gomułka, mistrzowsko grał Paco de Lucia, dosypywał żaru Joe Cocker, przechadzał się Pablo Picasso. A i ja występowałem z trenerem Kazimierzem Górskim.

    2

    Fotografie kupiono za 6, 4 miliona złotych. Mój koleżka, Andrzej Baworowski, kierownik Hali, stwierdził przytomnie, że MM to legenda kina. Dodał, że wystawienie tych zdjęć pozwoli na stworzenie miejsca spotkań z popkulturą, że takiego miejsca we Wrocławiu do tej pory brakowało. Bingo! Brakuje jeszcze w naszym mieście „rzeźby” słynnych „Jadących rowerów” Rauschenberga, pisuaru Marcela Duchampa, puszki z zupą Campbell Andy Warhola, nieupranych majtek Twiggy oraz komiksowych obrazków Roya Lichtensteina. A przede wszystkim większej ilości postmodernistycznych ścieżek rowerowych plus powszechnego dobrobytu. Glob jest sakramencko zapchany wyniesionymi ponad miarę dziełami sztuki. Ale to nie znaczy aby średniej wielkości miasto na wchodzie Europy, które uwielbiam dozgonnie – realizując artystowskie plany – miało ze świata ściągać mocno przechodzone w świadomości przedmioty, rekwizyty, gadżety.

    1

    Dodaje mój kumpel Baworowski, że ta kolekcja zdjęć Miltona H. Greene’a opłacona przez miasto ponad 6 milionami złotych to gratka. Bowiem jej rzeczywista wartość to około 18 – 24 miliony złotych. Oto skromność. A dlaczego nie 35 milionów, 72 bańki a nawet – pies to drapał – 100 milionów PLN! Więc się temu przyjrzyjmy. Zdjęcia Amerykanki Monroe, po przejściu do nieba fotografa Greena, trafiły w 1985 roku do nowojorskiego banku. Skąd wykupił je – za nieznaną nam kwotę – gościu o greckim rodowodzie Konstantine Mitsingas, robiący także lewe interesy z Grzegorzem Żemkiem, kierownikiem aferalnego Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Czyli z jednym z największych przewalaczy w całej historii Polski, który przeputał około 150 milionów należnych państwu dolarów. Gdy afera FOZZ sięgała zenitu, gdy żądano spłaty zadłużenia przez gołego już i wesołego Mitsinogasa – ten wykpił się przekazując zamiast milionowej gotówki światłoczułe papierki z Marylin Monroe.

    4

    Zanim jednak – jak napisano – „w kameralnej atmosferze, w zaciszu przygotowanym przez Desę Unicum”, ludzie z Hali Stulecia kupili fotografie (nie wiemy czy były to spatynowane papierki czy także negatywy), te zdjęcia mogły w 2013 roku trafić za darmochę do Archiwum Państwowego. Jako narodowe dobro. Ale dyrektor Archiwów sprawę przegrał. Powiedziano mu (sądownie), że kolekcja zdjęć nie może należeć do archiwum państwowego, gdyż nie ma nic wspólnego z dobrami narodowymi(?). Zdjęcia wykonał Amerykanin i przedstawiają one nie polską, ale amerykańską aktorkę. Likwidatorka FOZZ, Marta Maciążek miała nawet zdjęcia odesłać do USA. Ale finał jest taki, że u nas foty pasują, mamy Marylin we Wrocławiu. W tej prawnej własnościowej szarpaninie miał też swój udział ówczesny minister kultury, Bogdan Zdrojewski.

    9

    Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:   

                                                  www.wroclaw.pl

    Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.

    Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla

    Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.

    To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie. 

    Zdzisław Smektała            copyright www.wroclaw.pl                    bbd@bbd