Tag: Cyganie

  • Dziś prawdziwi Cyganie wciąż są

    Smektała na weekend 41

    Romanian Gypsies Begging in Berlin

    Dzielni Czytelnicy, mało znerwicowani brukselskimi wyborami (ledwie 20 procent uprawnionych przy urnach)!  Na końcu tego felietonu pomieściłem trzyminutowy filmik, który w krótkim czasie obejrzało na You Tube 15 milionów ludzi.

    To taka muzyczna składanka w stylu cyganopolo. Oglądając kinematograficzną kompozycję możecie z przerażeniem (zadowoleniem, mściwością, pogardą, zachwytem – proszę wybrać właściwe) stwierdzić, Jezusie (!), że wokalistą jest pogrążający się w opary absurdu Janusz Palikot. Czyli wódz w otoczeniu swojej politycznej drużyny mięśniaków i panienek. Ale nie- skądinąd niestety. To rumuński Cygan Sandu Ciorba, bard muzyki z gatunku manele (mieszanina brzmienia Bałkanów i popu) śpiewa coraz popularniejszy utwór zatytułowany Dalibomba. Niektórzy już okrzyknęli ten utwór najbardziej obciachowym  kawałkiem wszechczasów, którego jednak na Facebooku domagają się tysiące naszych rodaków.

    Smektała na weekend (5)

    Oniryczny działacz Janusz Palikot – oraz żaden z politycznych absztyfikantów innych partii dryfujących do Brukseli – nie zająknęli się w wyborczej kampanii o trudnej w obejściu mniejszości egzystującej w Polsce. Nie bąknęli o narodzie bez ziemi, o Cyganach. Wraz ze zbliżającym się letnim sezonem czuję ich obecność coraz bardziej. Silnie zaś na wrocławskim Rynku. Moja galeria sztuki, usytuowana naprzeciwko fontanny Zdrojewskiego, sąsiaduje z wieloma restauracjami.

    To miejsce nazwane przez urzędników Parkiem Kulturowym – brzmi obiecująco.

    Tej przechodzącej w upalne dni wiosny – antyszambruje wokół Placu Gołębiego coraz więcej Cyganów. Jest ich wyjątkowo dużo. I nie myślę tutaj o wędrownej kapeli muzycznej z którą kumpluję się od lat. Tegoroczny nalot to nowe twarze, Cyganie rumuńscy – ponad normę, drapieżni, obcesowi. Szczególnie napastliwi wobec gości konsumujących dania w restauracyjnych ogródkach.

    Smektała na weekend (2)

    Wielowymiarowy, barwny Wrocław to dla przedindustrialnych przybyszy atrakcyjne żerowisko. Zatem – nie ulega wątpliwości – będzie ich tego lata przybywać.

    Dwa dni temu, w okolicach Dworu Polskiego, podszedł do mnie plus minus czternastolatek „prosząc” o 5 złotych na bułkę. Rozmawiałem akurat przez telefon więc zdecydowanie powiedziałem, żeby sobie odszedł. Natychmiast polskimi słowami wyzwał mnie bardzo grubymi przekleństwami, pluł w moją stronę, groził, że zabierze mi komórkę i dodatkowo portfel. Ja zaś, facet 45 lat mieszkający we Wrocławiu – lekuchno się wystraszyłem. Postępował za mną krok w krok, niczym Mario Mandżukic za Robertem Lewandowskim. Bezradny – odruchem Pawłowa – rozglądałem się za miejskim strażnikie4m. Ale akurat wszyscy byli zajęci nakładaniem blokad na samochodowe koła. Rumuńscy Cyganie, na Wrocławskim Rynku, mogą być tegorocznym przebojem kulturowego parku. Większym niż Ethno Jazz Festiwal – na przykład.

    Smektała na weekend (1)

    Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:   

                                                  www.wroclaw.pl

    Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.

    Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla

    Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.

    To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie. 

    Zdzisław Smektała            copyright www.wroclaw.pl                    bbd@bbd.

  • Smecta 48 – Masio Łakatosz opowiada o swojej nacji w Zgorzelcu (działo się w 1969)

    Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).

    „Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące nastolatkom do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów. Naznaczonych jednakowoż pokoleniową wspólnotą” – napisał kumaty krytyk.

    Wierszotekst Dwudziesty i Drugi

    smecta (2)

    Smecta 48 – Masio Łakatosz opowiada o swojej nacji w Zgorzelcu (działo się w 1969)

    Trzymali nas, oszuści, w opuszczonym poniemieckim budynku

    Nad kapryśnym brzegiem zamulonej Nysy Łużyckiej

    Tam, w piwnicy, gdzie wyro miał Masio Łakatosz

    Mieszkały także, szczwane nad wyraz szczury

    smecta (5)

     

     

     

     

     

     

     

    Podczas biało – czerwonych państwowych uroczystości

    Przychodzili mundurowi strażnicy publicznego porządku

    Wpychali nas do piwnicy, zamykali bramę na solidną kłódkę

    „Byście brudni, obszarpani, nie szwendali się przypadkiem

    Pośród dziarsko maszerujących szczęśliwych ludzi

    W czystych schludnych ubraniach oraz białych bluzkach”

    smecta (6)

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Tylko zamulona Nysa Łużycka, nawet w niepogodę, wtedy

    Gdy doprowadzona do wściekłości, występowała z brzegów

    Nie omijała szerokim łukiem, z daleka, cygańskiej oazy

    Wyrozumiale pchała wodę przez liche, pogardzane

    Także przecież polskie – domostwa

    http://youtu.be/Qtu9wG15C9A