Dzisiejszą, środową Smectę, ordynuję Michałowi Zarębskiemu, mojemu kumplowi od 45 lat. Kiedy kilka dni temu napisałem w blogu o obecności w Polsce jeansów „Rifle”, Michał (ukłony dla jego sympatycznej żony Krysi) z rozrzewnieniem wspomniał najlepsze dżinsowe spodnie jakie kiedykolwiek gościły w Polsce – Levi Sraussy. Zgadzam się z jego opinią. Levi’sy były i są wśród jeansów autem Jaguarem. W czasach socjalizmu robiły furorę. Miałem kilka par tych cudów. A dodatkowo udało mi się kupić w enerdowskim sklepie, w Goerlitz, ciemnoczerwony garnitur Levi’sa z drobnego sztruksu. To był szał. Chciałem w tym garniturze spać, by nigdy się z nim nie rozstawać. Dlatego dzisiaj, okolicznościowa prelekcja, taka jeansowa pogadanka o Levi’s Straussach, spodniach, które odmieniły oblicze świata. Zacznę od dyktatora mody.
Jedynie czego w życiu żałuję to tego, że nie wymyśliłem jeansów. Są pełnie wyrazu,seksapil’u a zarazem prostoty – wszystko to, co chcę nadawać mojej dzieży – zwierzył się dziennikarzowi Yves Saint Laurent. A było to tak:
Historia jeansów jest ewidentnym przykładem na to, że w życiu nie ma przypadków. Niemiec z żydowskimi korzeniami chciał szyć namioty dla poszukiwaczy złota. A zasłynął z produkcji wygodnych i wytrzymałych spodni. Skąd w ogóle wziął się dżins? Region, w którym denim powstaje zwie się Serge de Nimes. De Nimes znaczy „z Nimes” . W ten sposób powstaje nazwa dla francuskiej bawełny. Bawełna ta już od dawna trafia do włoskiej Genui, gdzie na masową skalę powstają z niej stroje dla żeglarzy. Wygodne, wytrzymałe, komfortowe, właściwe na każdą ewentualność, łatwe do prania. Amerykanie mówią o Genui „Genes” (dżyns). Levi Strauss twórcą dżinsowego mocarstwa. Z bawarskiej krainy w 1850 roku Levi Strauss przybywa do Ameryki. Początkowo próbuje swoich sił na wschodnim wybrzeżu, ale nic z tego nie wychodzi. W 1853 roku (równe 160 lat temu) przenosi się do San Francisco. Zakłada firmę i zaczyna produkować niebieskie, dżinsowe spodnie. Kilkanaście lat później nawiązuje współpracę z Jacobem Davisem, który miejsca w spodniach, szczególnie narażone na podarcia wzmacnia miedzianymi nitami. Spółka Levis-Davis odnosi ogromny sukces. Od teraz będzie już tylko coraz lepiej. „Levisy” podbijają świat. Marka rozwija się na całego. W 1905 roku premierę ma kultowy model 501, 21 lat później zamiast guzików w spodniach pojawia się zamek błyskawiczny. W 1934 Levi Strauss & Co. tworzy „lady levi’s”- pierwsze niebieskie dżinsy dla kobiet. Już rok później damska wersja pojawia się na łamach amerykańskiego Vogue’a. Europa poznaje markę podczas II wojny światowej. Amerykańscy żołnierze noszą dżinsowe spodnie i kurtki. W tym czasie ich wygląd regulują rządowe ustalenia. Nie chodzi przecież o modę, ale o to, by rzeczywiście była to wytrzymała i wygodna garderoba.
W latach 50. „levisy” pojawiają się w filmach i utożsamianie są z buntem. Marlon Brando paraduje w nich w „Dzikim”, James Dean w „Buntowniku bez powodu”. W ultraobcisłych, czarnych dżinsach tańczy Elvis Presley. Zakłada je Marylin Monroe a potem Brigitte Bardot. W 1966 roku w amerykańskiej TV pojawia się pierwsza reklama dżinsów. Twarzami reklamy są rockowi Paul Revere and The Raiders czy The Jefferson Airplane. Pięć lat później Andy Warhol projektuje okładkę płyty Rolling Stones’ów w dżinsach z otwartymi rozporkami. Lata 70. to czas przeróżnych modyfikacji dżinsów. Powstają w różnych kolorach, z rozmaitymi aplikacjami. Pojawiają się na wybiegach u kreatorów mody. Teraz, gdy dżinsy zna nie tylko Ameryka ale też Europa i Azja stają się symbolem tego, co amerykańskie. Świat filmu i muzyki nosi dżinsy, hipisi zakładają dżinsy-dzwony do haftowanych koszul, chust i wisiorków. Nową jakość w świat dżinsu wnosi powstała w 1978 marka Diesel. Renzo Russo oraz Adriano Goldschmid tworzą unikatowe fasony, wygodne modele z fantazyjnymi zdobieniami, niespotykane nigdy wcześniej.
W 1984 roku podczas olimpiady letniej w Los Angeles amerykański team pojawia się w garderobie Levi’sa. Calvin Klein do reklamy tworzonych przez siebie dżinsów zatrudnia Brooke Shields, informującą: „nie ma nic pomiędzy mną moimi calvinami”. Od tej pory o dżinsach mówią wszyscy. A będą mówili jeszcze więcej bo w latach 90-tych twarzą Kleina zostaje Kate Moss. O niej zawsze mówi się dużo i bardzo długo. Tymczasem Levi’s w 1996 roku rusza z linią Vintage Clothing.
Dżinsy dziś…
Noszą wszyscy. Można je nosić wszędzie. Są uniwersalne. W wersji porannej, wieczorowej, letniej, zimowej, do pracy, na imprezę. Doskonale modelują sylwetkę. Cameron Diaz mówi o nich: „Mam szafę pełną ciuchów i nic do założenia. Więc noszę dżinsy”. Właśnie na tym polega ich fenomen.
Levisy dziś sprzedawane są w ponad 120 krajach. Marka jest jedną z największych na świecie, w dziedzinie odzieży dżinsowej największą. Doczekały się też młodszych „braci” takich jak Lee, gdzie zaczęło się od dżinsów na rodeo, japońskich Evisu imitujących spodnie po przejściach czy ulubionych przez Madonnę 7 for All Mankind. Nie sposób ich zliczyć. A przecież wciąż powstają nowe, ale to Levi Strauss był pierwszy. To on dokonał rewolucji w modzie. To jego porażka z namiotami sprawiła, że światu jest zwyczajnie wygodnie w „blue jeans”.
I ja, w tym obowiązującym dżinsowym świecie, trzymam w szafie co najmniej 10 par ścieralnych spodni, w tym trzy mają przyszyte metki z końmi rozrywającymi spodnie, to znak Leviego Izaaka Straussa.
Zapraszam do lektury jutrzejszego felietonu. Pozostaniemy w Ameryce.
Będzie o tym, jak – we Wrocławiu – nagrywałem (jawnie) redaktora Boba Woodwarda, człowieka, który obalił prezydenta USA – Richarda Nixona.