Smektała na weekend 49
Nasz Bezkolizyjny Bronisław Komorowski przedstawiony w stylu Andy Warhola, to będzie następny zakup (po zdjęciach Monroe) napalonych na światowość chłopaków z wrocławskiej Hali Stulecia
Mija 75. rocznica powstania wytwórni płytowej Blue Note, najważniejszej w moim życiu fonograficznej firmy. To wydawnictwo publikujące kompozycje Milesa Davisa, Herbie Hancocka, Wayne Shortera, Johna Coltrane’a. A z Polski Agnieszki Skrzypek – bardziej znanej jako Aga Zaryan (pseudonim wzięła od faceta, Zaryana, który w weekendy bijał ją czasem w Nowym Jorku). Zatem dzisiejszy felieton, co dla jazzfanów będzie zrozumiałe, zabrzmi wyraźnie free jazzowo. Bez sztywnej partytury.
Obnaży, umiejscowi mnie, społeczno-polityczne zwierzę, na narodowej drogowej mapie. Zaczynam! Otóż bardzo bym nie chciał, aby w następnych latach mojego zaawansowanego już życia, w Polsce rządził PiS. A we Wrocławiu Grzegorz Schetyna. To pozwoliłoby – jak sądzę – przejść przez następny Kawał Czasu w znośnej dla ogółu aurze.
Ściana przed siedzibą dolnośląskich struktur PO. Widać demolkę tabliczki posła Zielińskiego, którą własnoręcznie naprawiałem nie bacząc na kąśliwe uwago przechodniów z PiS
Wiadomo – rząd, władza się zużywa. murszeje, rdzewieje.
Tak stało się też z PO (7 lat przy sterze). Zatem, co jakiś czas, trzeba wymieniać tych co kłamią jak najęci, że cierpią dla narodu, tyrają dla dobra mas. Wyborcy żywią coraz większą złość na spuchniętą od etatów urzędniczą warstwę (znajomi, pociotki, szwagrowie, rodzina), złorzeczą idącym w zaparte Gadającym Głowom, źle znoszą butę Bartłomieja Sienkiewicza, finansową chytrość zadufka Radosława Sikorskiego, widoczna usłużność marszałek Ewy Kopacz. Ale w tej mojej (twojej, naszej) Polandii narobiło się tak, że dzisiaj nie ma na kogo wymienić tych zastygłych na stołkach ludzi. Róża Maria Woźniakowska Gräfin von Thun und Hohenstein znów, na następny turnus, zadekowała się w Brukseli. Lidia Joanna Ulatowska Geringer de Oedenberg gwałtownie oderwała od mlecznej piersi SLD. A baron Karl Friedrich Hieronymus, Freiherr von Münchhausen odleciał w dal na armatniej kuli. I zrobiła się kiszka. Jestem w dalszym ciągu nieutulonym sierotą.
Fronton sytodajnej restauracji Lwowska o ile wytworniejszej od tej pechowej Sowa & Przyjaciele Królika usytuowanej w praskiej postsocjalistycznej ruderze
Zawsze, gdy już wrzucałem do pudła kartkę z moim głosem, osobliwie był to ktoś z PO. Głosowałem na znajomych właściwie. Na Józka Piniora, Staszka Huskowskiego, Bogdana Zdrojewskiego i tak dalej. Mniej więcej wiedziałem co mnie w życiu czeka. Ale zrobił się niezły rozgardiasz, kelnerzy rozkładają, ośmieszają, kpią z polityków.
A oni zamiast przeprosić za własną głupotę i lekkomyślność zasłaniają się atakiem na państwo. Dziecinada i myślenie Forresta Gumpa (równe 20 lat od premiery). Gdy jednak do rządzenia zabierze się PiS, to dopiero może być happening. Większy niż występ Palikota ze świńskim ryjem. Postrzegam bowiem partię Jarosława Kaczyńskiego jako gromadę żuków gnojowników (wylęg najczęściej w lipcu). Chwytających się medialnych faktów, obracających je na oczach publiczności do znudzenia (powołują komisje śledcze, wzywanie do dymisji, itp.). Rzadko mają własne, oryginalne idee. Brak im ludzi do sprawowania władzy, ławka jest krótka. Eksploatują nieustannie profesora Piotra Glińskiego wystawiając go na pośmiewisko (chociaż on sam chyba tak nie uważa).
Ulubiony stolik przy ktorym przeprowadzam wywiady, między innymi z żużlowcem Tomaszem Gollobem oraz zadymiarzem Januszem Korwinem Mikke (w tle specjalna szafa zakłóceniowa)
Wszystko robią w tajemnicy, wokół widzą wrogów i zło. Weźmy takie listopadowe wybory na prezydenta Wrocławia. Z rekomendacji PiS z Rafałem Dutkiewiczem miało się zmierzyć pięcioro kandydatów. Najpierw wycofał się miejski radny Rafał Czepil, potem w jego ślady poszedł Krzysztof Grzelczyk, były wojewoda. Coś mu nie podpasowało. Pozostała Mirosława Stachowiak – Różecka, Roman Kowalczyk, dyrektor XVII LO. Oraz były wiceprezydent Wrocławia, rozsądny gość Andrzej Jaroch (przed laty w bułgarskiej wczasowej miejscowości Rawda wysuszyliśmy, pod owcze sery, sporo butelek wybornego wina). Czy więc wiemy kto z PiS zagra w miejskich wyborach pierwsze skrzypce? Nie – partia prezesa Jarosława kandydaturę na kierownika Wrocławia utajniła. I tak mają prawie ze wszystkim. Podejrzliwość, podchody, taniec świętego Wita.
Sala prezydencka, tutaj staropolskimi daniami poprawiał wypornośc brzucha Bronisław Komorowski. Miejsca na mikrofony wiele – ale nie znalazłem ani jednego
Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:
Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.
Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla
Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.
To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie.
Zdzisław Smektała copyright www.wroclaw.pl bbd@bbd

















