Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).
„Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące nastolatkom do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów. Naznaczonych jednakowoż pokoleniową wspólnotą” – napisał kumaty krytyk.
Wierszotekst Dwudziesty i Siódmy
Smecta 55 – Wypad Benka Kontowicza do Wrocławia po „Rifle”
„Ktoś struny głośno trąca, a ty wciąż jesteś śpiąca
Czekam już cztery niedziele, żebyś wstała na wesele
A ty wciąż jesteś śpiąca, wciąż jesteś śpiąca, wciąż”
Uwaleni w wysokiej trawie słuchaliśmy zespołu „Szwagry”
Dźwięki „Wesela” wydobywały się z cacka o nazwie „Ryga II”
Pierwszego tranzystorowego radia w naszym mieście
Przyniosła je na łąkę – bez zezwolenia zabieganych rodziców
Ewa Kontowicz, ta której cipkę niechcący uszkodziłem patykiem
Córka kapitana ludowej armii, wodza działonu nadgranicznych armat
Gdy „Szwagry” przestały śpiewać polską przeróbkę Beatlesów
Ewa obwieściła, że wieczornym pociągiem z Wrocławia, wraca jej brat
Płacąc sześćdziesiąt złotych za jeden papierek, czyli dolarowy bon
A nabył ich razem siedem, płacąc czterysta dwadzieścia złociszy
Strzelił sobie w „PEKAO” niebieskie dżinsowe spodnie marki „Rifle”
Jezusie Nazareński – jakże mu, cajgowi kowboje, zazdrościliśmy
Gdy Ewa jeszcze dodała, że na gramofonową płytę pocztówkową
Nagra własny głos z życzeniami dla naszej zgorzeleckiej paczki
Z piekącej zawiści o mało nie popuściliśmy w te cajgowe spodnie
„Dla sympatycznych kolegów i koleżanek, gorące pozdrowienia
Wraz z przebojową piosenką „Wild Thing” Troggsów zasyła
Zawsze pamiętający Benek – teraz we włoskich dolarowych „Riflach”
Z pięknymi mosiężnymi zamkami wszytymi na tylnych kieszeniach”
Dzisiaj – proszę – wysłuchajcie bluesa Meiko Kaji, Podobnie egzotycznego, jak egzotyczne były pierwsze „Rifle” w Zgorzelcu.
http://youtu.be/fjUyfWKi5NM




