Tag: Komorowski

  • Sercowe Słowa z Sulikowa

    Smektała na weekend 56

    Blog Bolowy Narodowy

     Światowego kroju rdzenni Wrocławianie Roztropny elemencie do naszego miasta tłumnie zewsząd napływający! Mieszkańcy królewskiego miasta Sulikowa!

     Jak zapewne część z was wie, w okolicach Parku Szczytnickiego, zaczęła się renowacyjna ruchawka. Blask odzyskuje na przykład galeriowiec przy ulicy Tramwajowej. To nie jest trywialny galeriowiec z wielkiej płyty. To absolutny gwiazdor, przedwojenny król WUWA, odpowiednik Clarka Gable, króla Hollywoodu.

    WUWA zaś (Wohnung und Werkraum) było wzorcowym, zarazem awangardowym projektem w stylu „wspólne mieszkanie oraz miejsce pracy”. Było sygnowane nowatorskimi na świat cały projektami Deutsche Werkbund. Czyli niemieckim twórczym stowarzyszeniem skupiającym najwybitniejszych architektów, wybornych rzemieślników, projektantów wnętrz, zieleni, ogrodów.

    1 Zgeometryzowany projekt Adolfa Radinga na wrocławskim placu Solnym (środkowy budynek). Dzisiaj to siedziba regionalnego oddziału redakcji Gazety Wyborczej

    Zgeometryzowany projekt Adolfa Radinga na wrocławskim placu Solnym (środkowy budynek). Dzisiaj to siedziba regionalnego oddziału redakcji Gazety Wyborczej

    WUWA było prawdziwą architektoniczną rewolucją. Osiedle opatrzone tą nazwą powstało w okolicach roku 1929. Idea WUWA stała się wydarzeniem o znaczeniu globalnym, trafiła na prestiżowe miejsce w historii architektury. Spowodowała, że do Wrocławia zjechała się światowa gildia projektantów. Dzisiejsze okolice Dembowskiego, Kopernika, Zielonego Dębu, Tramwajowa oraz Hali Stulecia zmieniły się nie do poznania. Najsilniejsze wystawowe piętno odcisnęli pomysłodawcy tego przedsięwzięcia: Heinruch Lauterbach oraz gość z niezwykłymi wizjami – Adolf Rading (o nim więcej za chwilę). Także żona Radinga, Anna, która projektowała wnętrza tych nowatorskich budynków. Po wojnie, w socjalizmie, następnie w kapitalizmie, estetyka WUWA zmarniała. Budynki oddane narodowi zostały przerobione, strywializowane. Przerobione na hotele, akademiki, nawet zburzone.

    2 Wyraźnie modernistyczna zna stacja kolejowa Sulików (Schoenberg). Odprysk architektonicznej wyobraźni Adolfa Radinga. Stan z roku 1927

    Wyraźnie modernistyczna stacja kolejowa Sulików (Schoenberg). Odprysk architektonicznej wyobraźni Adolfa Radinga. Stan z roku 1927

    Ale Miasto Spotkań chce ten teren doprowadzić do dawnej przedwojennej świetności. Właścicielom domów i mieszkań z tamtej pamiętnej wystawy magistrat zwraca ponad 70 procent kosztów ich przywrócenia do pierwotnego stanu, przyspiesza remont całego dzielnicowego kwartału. Dlaczego? Za dwa lata, w roku 2016, w barwach Europejskiej Stolicy Kultury, Wrocław chce pokazać światu historyczną i kulturową ciągłość. Stąd pieczołowita renowacja willi i ogrodu Ludwika Moshamera, wskrzeszenie z popiołów drewnianego przedszkola Paula Heima &  Alberta Kemptera. Trwają konserwatorskie prace nad willą Emila Langego, szeregówką przy Tramwajowej. Myślę, że wszystko uda się na czas. W sukces wierzy też wiceprezydent Adam Grehl. Znam gościa od dawna – dotrzymuje słowa. Jakieś 10 lat temu broniłem go prasowo, gdy, w imię partyjniackich interesów (miasto zawłaszczał PiS), wymieniano go na Andrzeja Jarocha. Ale to już historia.

    3 Uroczo senny nostalgiczny rynek w mieście tkaczy, w Sulikowie, tak wyglądał w latach 30. ubiegłego stulecia.

    Uroczo senny nostalgiczny rynek w mieście tkaczy, w Sulikowie, tak wyglądał w latach 30. ubiegłego stulecia.

    Skupię się teraz na Adolfie Radingu (urodził się w Berlinie w 1888 – zmarł w 1957 w Londynie), na profesorze Państwowej Akademii Sztuk we Wrocławiu, światowej architektonicznej osobowości. I spod świateł wielkiego miasta przeniosę się do niewielkiego Sulikowa, położonego nieopodal (7 kilometrów) miejsca mojego urodzenia – Zgorzelca. Od 45 lat mieszkam we Wrocławiu. Z „dojeżdżającą” przerwą, gdy szefowałem warszawskiemu tygodnikowi „Szpilki”. Ale prawdziwą ojczyzną człowieka jest jego młodość – z sercem więc przyglądam się okolicom z lat szczenięcych. Dekadę temu wymyśliłem miastu Zgorzelec „Jakuby” (od mistyka filozofa Jacoba Boehme)), obecnie najważniejszą kulturalną imprezę Zgorzelca oraz Goerlitz. Dzisiaj z wielką życzliwością spoglądam na Sulików, który już w 1268 był miastem królewskim! Czas, po 750 latach, do tego powrócić! Ale po kolei.

    4 Guziki kolejarskie - to one stworzą podwaliny pod pierwsze w świcie kameralne Muzeum Kolejarskich Guzików i Kolejarskich Sygnatur (znaki identyfikacyjne, orzełki, itp.).

    Guziki kolejarskie – to one stworzą podwaliny pod pierwsze w świecie kameralne Muzeum Kolejarskich Guzików i Kolejarskich Sygnatur (znaki identyfikacyjne, orzełki, itp.).

    Jakimś architektonicznym cudem to właśnie w niewielkim Sulikowie, Adolf Rading strzepnął z małego palca projekt futurystycznej kolejowej stacji, którą wybudowano w roku 1927. To był kolejny z nowatorskich projektów. Wolnomularze, czyli masoni (Odd Fellows) zlecili mu budowę we Wrocławiu swojej siedziby (dzisiaj budynek byłego kina Lwów przy Hallera). Projektował wille w Berlinie, w dzielnicach Zehlendorf oraz Lichtenberg, wille w Stuttgartcie. Sygnował przebudowę kościoła Świętej Elżbiety, tworzył awangardowe wówczas piętrowe garaże. A nawet fabrykę perfum w izraelskiej dzisiaj Hajfie. Uciekł w 1933 roku, przed nazistami (żona Żydówka), dotarł do Francji, Palestyny, Anglii. Wędrował po świecie pozostawiając po sobie wiele autorskich śladów.

    5 Wybitny, światowej sławy kompozytor Arnold Schoemberg (czyli Sulików) na spacerze z rodziną

    Wybitny, światowej sławy kompozytor Arnold Schoenberg (czyli Sulików) na spacerze z rodziną

    Jego projektowa myśl odpryskiem trafiła też do Sulikowa. A ja – bacząc na reaktywację idei WUWA, prowadzoną z sukcesem – pomyślałem, aby wspólnie z wójtem Sulikowa i PKP – powrócić do mojego dawnego pomysłu. Odrestaurowania opuszczonego dzisiaj, niszczejącego kolejowego dworca w tym miasteczku.

    Wiem, że kolejarze chcieli go przekazać miastu dwa lata temu. Nie udało się, gdyż był warunek – mało w nim być byt związany z kolejnictwem. Nadarza się taka okazja. Za trzy lata (2017) minie 90. rocznica oddania dworca pasażerom. Oraz 60. rocznica śmierci Adolfa Radinga. To dobre okoliczności aby (przy pomocy funduszy UE) przywrócić budynek do świetności. Otworzyłbym tam Saksoński (Łużycki) Dom Innowacji. A w nim prestiżową salę koncertową. Oraz pierwsze na świecie kameralne Muzeum Kolejarskich Guzików, Metek i Sygnatur.

    6 Fragment uzdrowiska Sulików z pijalnią wód mineralnych, stan z lat 30. ubiegłego stulecia

    Fragment uzdrowiska Sulików z pijalnią wód mineralnych, stan z lat 30. ubiegłego stulecia

    Ten Łużycki Dom Innowacji rodziłby nowe perspektywy w położonym wśród lasów mieście. Organizowałbym, we współpracy ze znaną mi wiedeńską fundacją – coroczne plenerowe rynkowe Muzyczne Suity oparte na kompozycjach światowej sławy artysty – Arnolda Schoenberga (Schoenberg to po niemiecku …Sulików).

    Takie uniesione koncerty dla publiczności od Goerlitz, przez Liberec, Jelenią Górę, Zgorzelec do Hradec Kralove. Podpisałbym także umowę o partnerskiej współpracy z niemieckim nadmorskim czterotysięcznym miastem Schoenberg (czyli Sulików).

    Na przykład za sulikowski bazalt pozyskiwałbym maszyny do pielęgnacji miasta, karetkę, radiowóz, itp. Wznowiłbym prace nad pozyskaniem dla Sulikowa miana uzdrowiska (tak było 100 lat temu) z mineralnymi wodami. W herbie miasta jest chleb – więc prosi się o produkcję niedościgłych wypieków – Niemcy zza miedzy uwielbiają ich smak.

    7 Stacja kolejowa zaprojektowana przez Adolfa Radinga, stan dawny (w prawym rogu) i dzisiejszy

    Stacja kolejowa zaprojektowana przez Adolfa Radinga, stan dawny (w prawym rogu) i dzisiejszy

    Na sulikowski rynek, w puste miejsca obok słynnych szachulcowych Domów Tkaczy, wstawiłbym te, pozyskane z okolicy, aby rynek powrócił do świetności. Z pomocą Unii wprowadziłbym projekt „Czerwone dachy” aby wszystkie w rynku były jednego koloru (obecnie jest pstrokacizna). Mam wiele pomysłów. Ale przede wszystkim, wspólnie z wójtem Robertem Starzyńskim (mówią, że to krewny słynnego z obrony Warszawy prezydenta Stefana Starzyńskiego), bardzo bym się starał aby w roku 2018 Sulików odzyskał wreszcie prawa miejskie. Piszę o Sulikowie nieustannie: miasto. Chociaż blisko 60. lat temu ludowa władza ten tytuł zabrała. Przerobiła ten spokojny gród z tradycjami na wiochę.

    8 Stacja kolejowa w Sulikowie (rewers), stan dawny i dzisiejszy, w lewym rogu wygląd dworca w roku inauguracji, w 1927

    Stacja kolejowa w Sulikowie (rewers), stan dawny i dzisiejszy, w lewym rogu wygląd dworca w roku inauguracji, w 1927

    Rodzi się więc okazja, aby powrócić, jak to było dawno temu, w roku 1268, do miana miasta królewskiego (w Polsce jest 30 miast ludnościowo mniejszych od Sulikowa)! Zatem okazji 750. rocznicy istnienia królewskiego Sulikowa, z okazji 60. rocznicy uczynienia miastu krzywdy (w 1948 zabrano nazwę – miasto), z okazji 90. rocznicy oddania ludności kolejowego dworca (1927), z okazjo 60. rocznicy odejścia Adolfa Radinga projektanta dworca – warto odprawić mszę. Wierzę, że w obecności prezydenta Polski. Niech żyje Schoninberch (1234), Schonenberg (1400), Schönberg (1526), Szymbark (od 1945) i wreszcie Sulików (po 1948). Niech z mieszkańcami wybija się na ogólnopolskość!

    10. Wrześniowe zdjęcie sulikowskiego dworca zrobione dosłownie wczoraj przez wójta Sulikowa, tego nieodległego królewskiego miasta (2018) - Roberta Starzyńskiego

     Wrześniowe zdjęcie sulikowskiego dworca zrobione dosłownie wczoraj przez wójta Sulikowa, tego nieodległego królewskiego miasta (2018) – Roberta Starzyńskiego

    Przed dwoma laty, nieżyjący już kumpel, wybitny grafik Eugeniusz Get Stankiewicz powiedział mi, że dobrze się czuje w roli Murzyna, czyli postaci z brązu z jego podobieństwo, umieszczoną na frontonie Gazety Wyborczej. Budynku na placu Solnym zaprojektowanym przez Adolfa Radinga. I ja dobrze bym się poczuł w roli Moritza Bissinga ,słynnego saksońskiego sulikowskiego pułkownika zastygając  przed budynkiem odnowionej kolejowej stacji zaprojektowanej przez Adolfa Radinga. Może się uda?

    9 Niemiecki (saksoński) pociąg linii Bogatynia - Zawidów - Sulików -  Zgorzelec, zdjęcie z lat 30. ubiegłego stulecia. Czas wpuścić znów na tory taki zabytkowy  wagon

    Niemiecki (saksoński) pociąg linii Bogatynia – Zawidów – Sulików –  Zgorzelec, zdjęcie z lat 30. ubiegłego stulecia. Czas wpuścić znów na tory taki zabytkowy  wagon

     

     Zdzisław Smektała            Stare zdjęcia i ryciny wyrwałem spod pachwiny.

                                                  www.wroclaw.pl

    Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po prawej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.

    Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla

    Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.

    To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie. 

    Zdzisław Smektała            copyright www.wroclaw.pl                    bbd@bbd

  • Misja dla Wrocławia – Mołdawia

    Smektała na weekend 54

    Moldo (11)

    Mieszkańcy Dumnego i Wspaniałomyślnego Wrocławia!

    Mam dzisiaj dla Was propozycję, która pokaże nasze miasto w Europie w przyjaznych barwach. A może nawet przynieść ulgę całemu państwu Starego Kontynentu! Widzicie przecież, co niedobrego dzieje się na wschodzie Ukrainy. Trwa okrutna bezpardonowa hybrydowa wojna separatystami, z potężna Rosją. Prezydent Ras-Putin ma w realności za nic ustalenia zachowawczej Unii Europejskiej, dążenia Ukraińców do zachodniego, demokratycznego świata. Przed laty, w dzieciństwie, krążyła wśród moich rówieśników taka humorystyczna zagadka: Co to jest? Czarne na czerwonym jedzie po zielonym! Odpowiedź brzmiała: Murzyn (wówczas jeszcze nie było poprawnie brzmiących Afroamerykanów) na Javie (czeski czerwony motocykl) jedzie po trawie.

    Moldo (5)

    Dzisiaj białe (kolumna ciężarówek widmo) na zielonym (wcześniejszy kolor rosyjskich samochodów Kamaz) zwabia wojny wrony. Najbardziej cierpią, wielką cenę za wojenne gry płacą zwykli ludzie, grażdanie. A przecież początek był pełen dobrej nadziei. Kijowski Majdan wstrząsany był frenetycznymi okrzykami. Politycy z wielu krajów – od USA po Niemcy – przywozili w sakwojażach przemówienia pełne otuchy, zapewnień o absolutnym poparciu. W szpicy gładko mówców wiedliśmy prym Polscy. Kto tam nie właził na wiecowe podwyższenie. Jarosław Kaczyński, Ryszard Czarnecki, Jacek Protasiewicz, Radek Sikorski i jeszcze wielu pomniejszych „przywódców”. Potem (już w kraju) kłócili się kto słuszniej gadał, który stał wśród szturmówek dłuże na widoku. Złotouści wrócili z płatnej delegacji oyjechali i skończyło się jak zwykle: Krew, pot, łzy (Blood, Sweat & Tears).

    Moldo (8)

    Mam z tej pouczającej przyczyny pomysł dla naszego hardego (dzięki Frasyniukowi i innym) miasta. Wiadomym jest, że pomimo dyplomatycznych  zapewnień niemieckiego MSZ, że można w Doniecku osiągnąć porozumienie – wojna potrwa tam wiele krwawych miesięcy. A terytorialne apetyty rosyjskiego prezydenta bawiącego się w głuchy telefon – rosną. Przy poparciu 80 procent ludności tego odbudowywanego Kraju Rad. Moja propozycja opiera się na uprzedzeniu łapczywości agresorów. Myślę o zbrataniu się Wrocławia z mołdawską stolicą Kiszyniów, zbrataniu się z krajem, który przez Moskwę może być połknięte w następnej kolejności.

    Moldo (4)

    Dzisiaj, nasze partnerskie miasta to miasta industrialne, poukładane, bogate. Stolica mieszczańskiej Hesji – Wiesbaden, Zwingerowe Drezno, to Breda, Charlotte (ISA), meksykańska Guadalajara, izraelskie Ramar Gan, pepiczkowe Hradec Kralove, białoruskie Grodno, sentymentalny dla Wrocławia Lwów, ostatnio francuskie Lille. Przeważnie są to miasta mniejsze od Wrocławia. A ich braterską obecność w Stolicy Dolnego Śląska postrzegam dość umiarkowanie. A i my nie jesteśmy dla tych aglomeracji wigilijną gwiazdką. Z Kiszyniowem byłoby zupełnie, zupełnie inaczej. Naszą gospodarcza i intelektualna potencją, siłą marki, zacność mieszkańców (nie wszystkich rzecz jasna) byłaby dla Kiszyniowa, dla Mołdawii bezcenna.

    Moldo (2)

    Możemy wprawdzie znowu za kilka baniek kupić jakieś znane celebryckie zdjęcia. Tym razem może wybitnej aktorki Marleny Dietrich. Ona przynajmniej była we Wrocławiu w roku 1966 (szykuje się pięćdziesięciolecie tej wizyty, trzeba szykować imprezy), gdzie nieomal nie wylądowała w hotelowym pokoju Zbigniewa Cybulskiego. Można za sutą kasę ściągnąć reprodukcje obłędnie kolorowych obrazów Jacksona Pollocka – ale tym się już trudno we Wrocławiu dowartościowywać, w prawdziwie europejskim mieście. Kilka milionów zaś wydanych na współpracę z Kiszyniowem, z Mołdawią – wrócą do nas bez wątpienia dobrym wiatrem.

    Moldo (3)

    Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:   

                                                  www.wroclaw.pl

    Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.

    Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla

    Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.

    To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie. 

    Zdzisław Smektała            copyright www.wroclaw.pl                    bbd@bbd