Tag: Marek Belka

  • Głębokie Gardło

    Smektała na weekend 45

    1 Protoplasta i pierwowzór bohaterów dzisiejszych zawirowań - słynny i wyjątkowo skuteczny w socjalistycznej kryminalistyce - kapitan Sowa

     

    Protoplasta i pierwowzór bohaterów dzisiejszych zawirowań – słynny i wyjątkowo skuteczny w socjalistycznej kryminalistyce – kapitan Sowa

    Kiedy w 1976 roku robotników Ursusa, Radomia, wrocławskiej Aspy i Pilmetu (w którym wówczas pracowałem) nazwano warchołami – byłem nieledwie gołowąsem. Właśnie w czerwcu tamtego roku – jako kierownik zakładowego ośrodka kultury – nagłaśniałem salę konferencyjną, popularny okrąglak. Odbywało się tam nagłe zebranie, na którym partyjni działacze właśnie otrząsnęli się z robotniczych strajków i surowo rozliczali swoich nieposłusznych towarzyszy. Tych, co chcieli w Polsce zmian, świeżego wiatru, poprawy bytu. Jeden z sekowanych – stojąc przy mównicy, tłumaczył właśnie kolegom, że nie chciał zmiany systemu, pragnął tylko godniej żyć – kiedy z nosa puściła mu się krew. Nie miał chusteczki, dłonią rozmazywał krew po twarzy. Wygląd był okropny, zawstydzający. Ale reakcja zebranych była jeszcze gorsza. Wystraszeni nagonką na „warchołów” członkowie PZPR milczeli, byli powietrzem. Bali się wychylić w tej aurze ogólnopolskiej połajanki, bali się powiedzieć kumplowi, żeby poszedł się umyć. A i postponowany mówca, udając, że nic się nie dzieje, rozmazywał krew po policzkach. Niech pan idzie do toalety – szepnąłem zza mikrofonowej konsoli – sam wystraszony sytuacją. I gościu poszedł się obmyć.

    Ta niezapomniana scena spowodowała, że postanowiłem nigdy nie „zapisywać się” do jakiejkolwiek partii.

    2 Zawodowe studio nagrań - Abby Road w Londynie, słynące z największych nagrań zespołu The Beatles

    Zawodowe studio nagrań – Abby Road w Londynie, słynące z największych nagrań zespołu The Beatles

    Dzisiaj w podobnej sytuacji jest premier Donald Tusk. Scenografia zupełnie inna, inna jest też Polska. Ale widzę, jak premier, który sam ma sporo za paznokciami, solo próbuje wybrnąć z grząskiego torfowiska. Wtopy swoich hoplitów dzielnie bierze na klatę (a co ma robić?). Nie sądzę jednak, pomimo wielu wcześniejszych udanych uników, że tym razem znów się uda, że to tylko spadł deszcz a nie ślina przeciwników. Wczoraj, w czwartek, zamiast w pełni emocjonować się niezwykłym meczem zwycięskiego Chile i klęską Hiszpanii (wartość drużyny – 3 miliardy PLN), zamiast oglądać upadek Anglii, czy wtapiać się w ogromnie zajmujące listy ze świeżo wydanego tomy „Listy Hłaski” – oglądałem wielogodzinny „Kabaret moralnego niepokoju” – w stylu a rebours. Czyli oglądałem jak satyryczna organizacja ABW (Amatorzy Bez Walizki) wkracza do sal tygodnika „Wprost”. Jak napada na periodyk aby zabrać stamtąd powszechnie już znane kopie podsłuchów, rozmów ważnych krajowych urzędników, Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki. Tych, których nie zdołali przed podsłuchami ochronić. Wprawdzie wcześniej zatrzymali już Łukasza N., menadżera restauracji „Sowa & Przyjaciele” gdzie wielokrotnie nagrywano (p)różnych polskich polityków – ale drążyli dalej. Zresztą – jak przyznał sąsiad mieszkający nad nagraniową restauracją – teksty rozmów były u niego słyszalne także bez mikrofonów. Klasyczna popelina. Po dwakroć chłopaki wpadli do „Wprostu” jak na melinę, chcieli wygarnąć to jeszcze, czego tygodnik nie zdążył opublikować (a co mogłoby zagrażać rządowi).

    3 Amatorskie studio nagrań - Sowa i Przyjaciele Królika w Warszawie (zwróćcie uwagę na obskurny budynek do którego masowo pchali się celebryccy politycy)

    Amatorskie studio nagrań – Sowa i Przyjaciele Królika w Warszawie (zwróćcie uwagę na obskurny budynek do którego masowo pchali się celebryccy politycy)

    Czuję w tym wszystkim współczesną „Ostatnią walkę Apacza” (we własnej sprawie), czyli zemstę na „Wproście” ministra Sienkiewicza, podrażnionego tym, że był jak dziecko we mgle, dał się podejść, gdy „reformował” przy knajpianym stoliku rząd oraz jego okolice. I nie myślę tutaj o bluzgach hardego ministra bowiem wyrazy: Córa Koryntu, Pucos i Munia – to najpowszechniej stosowane słowa w naszym kraju. Daleko częściej niż proszę i dziękuję (a nawet Bóg zapłać). Myślę o tym, że mając armię dobrze opłacanych najemników został zrobiony w trąbę. Być może nawet przez trywialnego pracownika studia nagrań „Sowa & Przyjaciele królika” (z Robertem Sową prowadziłem ongiś Mistrzostwa Polski w Grillowaniu w Szklarskiej Porębie). Twarz Bartłomieja Sienkiewicza zawsze miała na ekranie cechy boga Marsa (zero empatii), wypowiadane przez niego słowa były wyłącznie nie znoszącymi sprzeciwu rozkazami (idziemy po was!). A w życiu realnym dupna, wpadka za wpadką. Jakoś nigdy nie wierzyłem w przekazy tego ministra wydmuszki.

    5 Dwukrotny laureat nagrody Pulitzera, amerykański dociekliwy dziennikarz, do dzisiaj mocno obecny w jankeskiej rzeczywistości - Bob Woodward

    Dwukrotny laureat nagrody Pulitzera, amerykański dociekliwy dziennikarz, do dzisiaj mocno obecny w jankeskiej rzeczywistości – Bob Woodward

    Dalej, moi wybitni opiniotwórcy, czytajcie ten felieton w całości, od godziny 11, na oficjalnej internetowej stronie miasta Wrocławia:   

                                                  www.wroclaw.pl

    Po wejściu na ów portal feelingowego Wrocławia, proszę wpisać, w białym prostokąciku po lewej stronie, tytuł tego felietonu albo moje nazwisko.

    Możecie też – po prostu – wpisać ten tytuł w wyszukiwarkę Googla

    Dzięki, za ewentualne niedogodności przepraszam.

    To surowe wymogi copyrightu, na pewno je rozumiecie. 

    Zdzisław Smektała            copyright www.wroclaw.pl                    bbd@bbd