Tag: Premiera Morawieckiego

  • Premiera Morawieckiego, jak natchnąłem (osobiście) do wielkich wyzwań

    Premiera Morawieckiego, jak natchnąłem (osobiście) do wielkich wyzwań

    Od lat pamiętam (i Wy też na pewno pamiętacie) pięć najsłynniejszych kwestii wypowiedzianych przez braci Jake’a i Elwooda Bluesów, w kultowym muzycznym filmie Johna Landisa – Blues Brothers. Coś mi się wydaje, że część zawołań słynnych braci próbuje przechwycić do swoich celów Prawo i Sprawiedliwość. Poważnie! Obraz rzeczywistości kreowany przez hoplitów PiS zaczyna korodować, szykuje się miękka rura. Nawet pretorianie tej formacji plączą się w zeznaniach. Ale idą w zaparte, chyba, że polskie kobiety wcześniej zmiotą ten rząd. Oto te zapożyczenia z dialogów filmu:

    1 Bracia Blues, kawał legendy światowej rhytm and bluesowej muzyki. Przyswajałem ich postaci i muzę mieszkańcom Wrocławia przez 13 niepechowych lat. Howgh!

    Mamy misję od Boga! – wołali na filmowym ekranie bracia Blues.  A chłopaki spod znaku Kaczyńskiego zmodernizowali to zawołanie, podpięli się misyjnie pod Suwerena i wycierają sobie nim gęby jak bracia Blues w restauracji Arethy Franklin po konsumpcji czterech pieczonych kurczaków z suchym tostem.

    Jake Elwood Blues – THE BLUES BROTHERS!!!! Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki – THE POLSKA BRATEM WĘGIER!

    Kapela? Kapela… Kapela! Kapela!!!! – krzyczał John Belushi. Obecnie brzmi ono tak: Misiewicze? Misiewicze…Misiewicze! Misiewicze!!!

    Każdy z nas potrzebuje miłości! – śpiewali na scenie bracia. W dzisiejszej wersji

    idzie o to, że przypadkowy naród, drugiej kategorii, jest coraz bardziej spieniony arogancją rządzących i trzeba to niwelować. A to rodzina plus, a to tanimi mieszkaniami plus za 10 lat, a to znowu cenami wody bez podwyżki.

    Cholera, choler, cholera!! W aktualnym wydaniu, ten okrzyk, to jest frasunek rządu, czy uda się pocerować krajową kołdrę (60 miliardów deficytu budżetowego), która robi się coraz krótsza, dziurawa, przepocona.

    1 Blues, który nigdy nie zakrztusi się nicością. Zawsze powstanie z kolan. Mimo że w otwartych ranach ma wyłożoną grubą, piekącą sól.

    Jeśli wyrażacie zdziwienie – dlaczego bluesa, ten szlachetny gatunek muzyki, łączę z estetyką biesiadnej zapiewajki typu „A chachary żyją…, zapraszam do lektury jutrzejszego, piątkowego felietonu. Przeczytacie co osobiście uczyniłem aby druga, po Kaczyńskim, osoba w państwie, premier Mateusz Morawiecki, podjęła się prowadzenia tubylczego biznesu za nikczemnie małe pieniądze. Tutaj cel uświęcił środki.

    Zajrzyjcie na jutrzejszy tekst do facebooka, albo wpiszcie do Googla zwrot:

    Blog Smektała.

    Zdzisław Smektała