Premiera Morawieckiego, jak natchnąłem (osobiście) do wielkich wyzwań
Od lat pamiętam (i Wy też na pewno pamiętacie) pięć najsłynniejszych kwestii wypowiedzianych przez braci Jake’a i Elwooda Bluesów, w kultowym muzycznym filmie Johna Landisa – Blues Brothers. Coś mi się wydaje, że część zawołań słynnych braci próbuje przechwycić do swoich celów Prawo i Sprawiedliwość. Poważnie! Obraz rzeczywistości kreowany przez hoplitów PiS zaczyna korodować, szykuje się miękka rura. Nawet pretorianie tej formacji plączą się w zeznaniach. Ale idą w zaparte, chyba, że polskie kobiety wcześniej zmiotą ten rząd. Oto te zapożyczenia z dialogów filmu:

Mamy misję od Boga! – wołali na filmowym ekranie bracia Blues. A chłopaki spod znaku Kaczyńskiego zmodernizowali to zawołanie, podpięli się misyjnie pod Suwerena i wycierają sobie nim gęby jak bracia Blues w restauracji Arethy Franklin po konsumpcji czterech pieczonych kurczaków z suchym tostem.
Jake Elwood Blues – THE BLUES BROTHERS!!!! Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki – THE POLSKA BRATEM WĘGIER!
Kapela? Kapela… Kapela! Kapela!!!! – krzyczał John Belushi. Obecnie brzmi ono tak: Misiewicze? Misiewicze…Misiewicze! Misiewicze!!!
Każdy z nas potrzebuje miłości! – śpiewali na scenie bracia. W dzisiejszej wersji
idzie o to, że przypadkowy naród, drugiej kategorii, jest coraz bardziej spieniony arogancją rządzących i trzeba to niwelować. A to rodzina plus, a to tanimi mieszkaniami plus za 10 lat, a to znowu cenami wody bez podwyżki.
Cholera, choler, cholera!! W aktualnym wydaniu, ten okrzyk, to jest frasunek rządu, czy uda się pocerować krajową kołdrę (60 miliardów deficytu budżetowego), która robi się coraz krótsza, dziurawa, przepocona.

Jeśli wyrażacie zdziwienie – dlaczego bluesa, ten szlachetny gatunek muzyki, łączę z estetyką biesiadnej zapiewajki typu „A chachary żyją…, zapraszam do lektury jutrzejszego, piątkowego felietonu. Przeczytacie co osobiście uczyniłem aby druga, po Kaczyńskim, osoba w państwie, premier Mateusz Morawiecki, podjęła się prowadzenia tubylczego biznesu za nikczemnie małe pieniądze. Tutaj cel uświęcił środki.
Zajrzyjcie na jutrzejszy tekst do facebooka, albo wpiszcie do Googla zwrot:
Blog Smektała.
Zdzisław Smektała