Zamiast Wojciecha Manna – Radio Jazz Tirana
Autor felietonu – zmartwiony pauperyzacją jego ulubionego programu radiowego – Trójki
JEDEN
Przestałem słuchać radiowej Trójki. Usunęli z tej anteny wielu dziennikarzy, których lubiłem słuchać, lubiłem ich, tożsamy z moim, ogląd świata. I nie chodzi mi o prezentera Marka Niedźwiedzkiego, bo jego zachowawcze audycje, robione tą samą fastrygą od lat – mnie nie kręcą. Nie ma w nich ożywczego wiatru. Dzisiaj, w eterze, wirują miliony przeróżnych dźwięków, do wyboru, do koloru, do uszu i duszy. Zatem nie trzeba się już zdawać, na dojście Niedźwiedzkiego do płyt, na jego muzyczny gust, który, mówiąc sercowo, jest taki sobie. Żałuję natomiast osłabienia, marginalizacji tej stacji (to taki grzeczny, dyplomatyczny zwrot). Trójka rosła bowiem razem ze mną, towarzyszyła mi w życiu wiele lat. To z jej fal, wypuszczanych przez kultowy radioodbiornik „Jubilat”, po raz pierwszy słyszałem o przyznaniu mi literackich nagród, po raz pierwszy usłyszałem nazwisko: Lech Wałęsa. To w Trójce usłyszałem komunikat o przyznaniu literackiego Nobla Czesławowi Miłoszowi. Słuchałem, w tej stacji, energetycznych kawałków, zapowiadanych przez Marię Jurkowską (Blues wczoraj i dziś), czy audycji Manna & Chojnackiego (Bielszy odcień bluesa). Mógłbym taką listę ciągnąć na cztery długie felietony.

DWA
Ale to się skończyło. Dobra zmiana, z siłą warana, rzuca na kolana. Przeczytałem właśnie wywiad, jakiego Wojciech Mann, prowadzący mnie muzycznie przez lata, udzielił, pierwszej wywalonej, byłej naczelnej Trójki, Magdzie Jethon. To mądra, ale zarazem smutna rozmowa. Wojciech Mann nie trzęsie gaciami, nigdy nie trząsł, ale wymowa jego słów jest osłabiająca. Nie są już ważne: feeling, swing i piercing – liczy się przykurcz karku, posłuszeństwo miernych hoplitów. Miedzy innymi, mówi Mann tak:
„Moja sytuacja jest dość skomplikowana. Robię nadal swoje audycje najlepiej, jak potrafię, bo cały czas mam, i to nie jest próba stworzenia sobie alibi, pewne poczucie odpowiedzialności wobec słuchaczy. Mam z nimi kontakt kilka razy w tygodniu i ciągle słyszę: niech pan nie odchodzi z Myśliwieckiej, bo skończy się jeszcze jedna rzecz, którą lubimy w Trójce. Stosunkowo mało otrzymuję listów, żebym się wypisał z tego radia. A w związku z tym, że nie jestem już podlotkiem, to przeżyłem różne okresy, systemy polityczne i wiem, że dobrze jest być ze słuchaczami. Oczywiście nie za wszelką cenę. Nie wiem, co może się jeszcze wydarzyć, ale specjalnie nie kryję się ze swoją krytyką zmian, które następują w Polsce. Powiem wyraźnie: jest (w Trójce – ZS) atmosfera przygnębienia i zastraszenia. Oczywiście, inaczej się czuje ktoś taki jak ja, kto ma za sobą ileś lat pracy, jakiś dorobek i nie jest całkowicie zależny od honorarium Trójki. A inaczej osoba, która ma kredyty, rodzinę i konieczność przyniesienia miesięcznego honorarium. No to ci ludzie zwyczajnie się boją i myślę, że po prostu każdego dnia budzą się z lekkim strachem”.

Berno – siedziba Radia Swiss Jazz
TRZY
Czasy więc są trudne, kruche, kapryśne. Jestem dziennikarzem, felietonistą – od plus minus czterdziestu lat. Ale nigdy, przez te długie lata, nie obserwowałem takiej lawiny strachu i krętactwa. W minionym polskim pseudosocjalizmie było jasne. Ten jest nasz, a ten służy innemu panu. Teraz, w wolnym przecież kraju, strach o chleb, o etat, o kasę (bo przecież nie o ideologię) spętał całe gromady redaktorów. Potwierdza to Wojciech Mann. bardzo mu „żal tamtej atmosfery spokoju, pogodnego robienia radia, braku zagrożeń, obaw i oglądania się, czy ktoś niepowołany słucha naszej rozmowy. To jest bardzo nieprzyjemne, ta stęchlizna w powietrzu”. I życzy Trójce, by „dobra zmiana” przestała reperować to, co nie było zepsute”.

Tirana – od czterech lat, stolica albańskiego jazzu
CZTERY
Ale, moi niesamowici czytelnicy (oby was było jak najwięcej), wiecie doskonale, że ta zakała natura, w próżni nie zadziała. Więc wymyśliłem to tak: W niezmierzonych obszarach Internetu znalazłem dwie, mentalnie mi bliskie, darmowe radiowe stacje, które skutecznie wysuszają moje łzy po zaprzestaniu nastawiania radia na program trzeci. Jedna – Radio Swiss Jazz – nadaję ze spuchniętej od złota i banków Szwajcarii, konkretnie z pięknego miasta Berno. Druga – Tirana Jazz Radio – swoje audycje nadaje z dzikiego kraju, upstrzonego milionem betonowych bunkrów (mieli tam swojego Macierewicza). Ten malowniczy kraj – to gigantyczny chaos, łamany przez rodzący się kapitalizm – czyli Albania. A ściślej nadawane są jazzowe programy ze stolicy Albanii, z Tirany właśnie. Miasta tysięcy starych i nowych mercedesów. Stacja radiowa z Berna powstała zaledwie 18 lat temu i jest słuchana w cyfrowej jakości, prezentowana w wielu sieciach kablowych, w całej Europie (i na świecie). Mnie ujęła tym, że słuchaczom nie mąci głowy reklamami. A przede wszystkim, tym, że redaktorzy układający repertuar stacji są moimi sobowtórami. Osiemdziesiąt procent (co najmniej) tego co puszczają na antenę – ja sam bym dla siebie wybrał. Słucham więc jazzu ze Szwajcarii z przyjemnością, bo i proporcje utworów pieszczą moje uszy (70 procent to wysokiej klasy jazz – a 30 procent to mój ulubiony blues).

Tirana Jazz Festiwal 2016
PIĘĆ
Natomiast redaktorzy muzyczni z Tirany (stacja powstała w roku 2012) ujęli mnie szczerością i skromnością. Napisali do swoich odbiorców: „Drodzy Słuchacze! Tirana to ani wielkie miasto, ani małe miasteczko. Jest stolicą Albanii, położoną na Półwyspie Bałkanów, południowo-wschodniej Europy. Tirana miała bardzo mało, a właściwie nie miała żadnych związków z jazzem. Dopiero, po roku 1990 – gdy dźwięki tej pięknej muzyki trafiły w ten mały zakątek Europy – zwariowaliśmy. Odbiorców jazzowych klimatów w naszym kraju nie jest zbyt wielu, ale uważamy, że jazz, jako piękną formę muzyki, pozna i pokocha coraz więcej ludzi. Robimy to radio w – uwaga – trzy pełnoetatowe osoby. A coraz większa liczba słuchaczy sprawia, że w tej pracy nie ustaniemy”. I – albańscy pasjonaci – nie ustają. Nie wiem czy płacą tantiemy, ale kapele, muzycy, standardy jakie tam wybrzmiewają z głośników, gwarantują najwyższy światowy poziom.

SZEŚĆ
Tłumcie zatem żal po dziadzieniu stacji mojego życia – Trójki. Słuchajcie wspaniale doprawionego Radia Swiss Jazz oraz niesamowitego Tirana Jazz Radia. Bardzo łatwo je wrzucić na pasek monitora. A za jakiś czas przepytam was z tej zadanej lekcji.
Zdzisław Blues Smektała bbd@bbd.pl
