Budzimy Forresta Gumpa – nadchodzi era Trumpa

Budzimy Forresta Gumpa – nadchodzi era Trumpa

morawiecki

JEDEN

Życie naprawdę jest jak pudełko czekoladek, w słynnym filmie Roberta Zemeckisa.. Nigdy nie wiesz na co trafisz. Wielu ludzi na całym świecie (szczególnie od middle class w górę) liczyło na wyrafinowane smaki proponowane przez Hillary Clinton. Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Wybory w USA wygrywa Donald Trump, swoisty chropowaty słoń w składzie esablishmentowej porcelany. O paradoksie – mając teraz pieniądze i największą w świecie władzę – może dla globalnej cywilizacji zrobić coś pożytecznego. Nie chcąc się zatem plątać w tym szczególnym dniu „na wizji”, w Waszej wyobraźni, zapraszam do Smektałyków na piątek. Chciałbym w ten dzień, zaproponować Czytelnikom fragment powieści, która wiele lat po napisaniu, przeleżała w zapomnieniu.

smektalyki-15-g-g-marquez-5

DWA

W roku 1999 bowiem, pomiędzy 20 września (o godzinie 11.30) a 11 listopada (o godzinie 9.30) – za dwa dni minie 17 lat – napisałem powieść „Blues Brother”. Jest to zapis zgoła surowy, notacja strumienia świadomości, zarys literackich zdarzeń i postaci. W jej fabule pyszni się moja ulubiona muzyka oraz kobiety, które bohatera, Blues Brothera, wyprowadziły swoją miłością, swoimi charakterami – na podium zarezerwowane dla największego bluesowego harmonijkarza świata. Jej akcja dzieje się na kanaryjskiej wyspie Lanzarote, podczas I Światowego Festiwalu Wirtuozów Bluesa. Nazwałem ją dwunastotaktową powieścią ze ścieżką dźwiękową. Ale po jej przeczytaniu w całości, cykałem się społecznego odbioru. Więc maszynopis wrzuciłem do „tapczanu”. Kiedy jednak siedem lat później, w roku 2005 (światowa premiera 2004), ukazała się w Polsce niewielka powieść literackiego noblisty, G.G. Marqueza: „Rzecz o mych smutnych kurwach” (hiszpański Memoria de mis putas tristes) – wyciągnąłem „Blues Brothera” z „tapczanu”.

smektalyki-15-g-g-marquez-2

TRZY

Powieść Marqueza to historia miłości starca do nieletniej dziewicy. Narrator – bohater tego dzieła, jest dziennikarzem, kiedyś pracował jako dostarczyciel depesz (Marquez rzeczywiście pracował jako redaktor depeszowy). W chwili opowiadania historii, jest już szacownym jubilatem. W dniu swoich 90. urodzin zdobywa się na odwagę, by spełnić swój erotyczny i niemoralny kaprys sprzed lat. Chce spędzić szaloną i upojną noc z dziewicą. Ta niecodzienna zachcianka wprowadza w jego nudne, szare, ustabilizowane emeryckie życie – niepokój. Niepokój, który okazuje się się jego pierwszą i ostatnią młodzieńczą miłością” – tyle recenzja.

bbm-15-2

CZTERY

Carlos Marrodan Casas, polski tłumacz tej książki, dał jej tytuł taki jak na całym świecie. Ale przez tubylczych bigotów, którzy bali się procesu sądowego, w porozumieniu z prawnikami wydawcy, zmienili go w naszym kraju na: „Rzecz o mych smutnych dziwkach”. Moją nieopublikowaną powieść położyłem wówczas obok egzemplarza Marqueza. I tak leżała następne dwanaście lat. Aż do tej jesieni. Nie wiem, ile jeszcze nałykam się ziemskiego miodu – a zapisane w książce zdania wciąż pokrywa patyna. Nie będę jej zdmuchiwał, nie będę poprawiał tekstu – puszcze taką wersję, jaka jest. Może wzbudzi ciekawość, zaintryguje. Zapraszam, w piątek, do lektury fragmentu tych zapisków.

.Zdzisław Blues Smektała                                                   bbd@bbd.pl

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *