Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).
„Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące nastolatkom do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów. Naznaczonych jednakowoż pokoleniową wspólnotą” – pipisał kumaty krytyk.
Wierszotekst Czterdziesty i Drugi
Smecta 93 – Zisis Sarandis i niezwykłe podobieństwo (działo się w 1967)
Mówiliśmy na niego „Elvis Pelvis”, czyli Elvis Biodro
Tak skurwiel kręcił biodrami podczas publicznych występów
W zgorzeleckim amfiteatrze, w którym niejeden polski premier
Przemawiał do ludności głosem zbawiciela większego niż
Miejscowy proboszcz Szyszka, budowniczy nowego kościoła
W amfiteatrze przemawiał premier mały, chudy, gruby, cichy
I krzykliwy (Cyrankiewicz), a wszystkich, zaraz po wyjeździe
Ze Zgorzelca, wywalali z tego ważnego stanowiska na zbity łeb
Nasz Zisis, kręcąc szalone koliska, swoimi chudymi biodrami
Naśladował zgrabnie, zakazaną w naszym wieku czynność
Czyli po prostu – bzykanie panienek, uzupełnienie miłości
Taki był skubaniec podobny do niebotycznego bożyszcza, Elvisa
Że dziewczyny, szybko, bez najmniejszych oporów dawały
Oddawały mu się dosłownie gromadami, szepcząc uniesione
Zisis, jesteś naszym guru, tak pięknie, długo poruszasz biodrami
W Parku Przyjaźni z NRD mu to mówiły, między starymi ławkami
Nie gardziły też czynszową bramą, nawet gdy była zaszczana
Robiły wiele, by długo należeć do chudego, krostowatego Greka
Więc oszalałemu Sarandisowi burzyła się szczeniacka krew
Ciemniejąc na, z rzadka szczeciniastej twarzy, pojąc seksem oczy
Zamieniał się w wilka, w spoconego powodzeniem zwierzaka
Mruczał tylko pod swoim kształtnym nosem pieśni bojowe Hellenów
Mieliśmy zatem w Zgorzelcu dzielnego Hoplitę, dziarskiego dublera
Elvisa Presleya






Dodaj komentarz