Za kilka dni – pieczeniarze oraz pracodawcy ogłoszą koniec wakacji (chociaż zostanie jeszcze trochę lata). Więc i ja, Wasz sługa – mieszczuch draśnięty powinnością detektywa, z tematu dobrego na rozsłonecznionej plaży (luz, blues) przejdę za dni kilka z chaosu do ładu.
Za tydzień przedstawię Wam, a przede wszystkim kierownikom naszego miasta, pozytywistyczny realny projekt – jak na mistrzostwa Europy znacznie poprawić wygląd Wrocławia. Projekt, na którym miasto zarobi jeszcze ponad milion złotych! Jak Boga Kocham – nie rzucam słów nadaremno!!!
Będzie zatem jak w muzyce wielkiej Arethy Franklin, która kiedyś powiedziała, że nuty, jakimi władają bluesowi oraz soulowi artyści, są zawsze takie same. Za to przerwy pomiędzy tymi nutami – to miejsca, w których mieszka sztuka, rodzi się wielkość. Tak właśnie – tydzień temu – objaśniałem istotę odczuwania spraw okołobluesowych. Dzisiaj finiszujemy z aurą krążącą wokół braci Blues, która to aura pozwoli nam dobrze się scywilizować, zacnie przygotować na przyjęcie EURO 2012! Jakie zatem zdarzenia, fakty i przykłady należy odgapiać z życia kultowych braci?
Jesteś bratem Blues, kiedy…
nosisz ciemne przeciwsłoneczne okulary nawet w zimie i wewnątrz
budynków…
na samochodzie zamontowany masz ogromny megafon…
w twojej szafie z ubraniami wiszą tylko czarne marynarki…
spóźniasz się na spotkanie z narzeczoną, po czym tłumaczysz się powodzią i szarańczą…
przerabiasz wszystkie nowe krawaty (oczywiście czarne) tak, by były jak najwęższe…
kiwasz głową i stukasz nogą, gdy słyszysz bluesową kapelę…
przejeżdżając przez zwodzony most czekasz, aż zacznie się podnosić, i dopiero wtedy naciskasz pedał gazu…
koncerty opuszczasz, wychodząc z budynku kanałami…
nie możesz zasnąć, jeśli za oknem nie przejeżdżają pociągi…
twoja narzeczona wita cię serią z M-16 albo strugą płomieni z miotacza ognia.
10 rekwizytów, bez których nie jesteś bratem Blues:
Ciemne przeciwsłoneczne okulary, na wypadek boskiego oświecenia
Czarny krawat, cienkie jak struna gitary Elmore’a Jamesa
Wygnieciona koszula w śnieżnobiałym kolorze
Bezkompromisowo czarna marynarka, bluesowo wytarta na łokciach
Kapelusz ciemny jak noc bluesowego jam-session
Harmonijka ustna, dająca czadu do muzy Howlina’ Wolfa
Stary policyjny samochód, pozwalający umknąć przed każdym pościgiem
Megafon, przyciągający tłumy na bluesowe koncerty
Mikrofon najlepiej wymieniony za Cadillaca
Jedna prezerwatywa zużyta (i kilka jeszcze świeżych)
5 najlepszych piosenek z filmu „ Blues Brothers”
„Sweet Home Chicago” – Blues Brothers
„Think” – Aretha Franklin
„Shake Your Tailfeather” – Ray Charles
„Minnie The Moocher” – Cab Calloway
„She Caught The Kaly” Taj Mahal&Yank Rachel
5 najsłynniejszych kwestii Blues Brothers:
Mamy misję od Boga!
Jake Elwood Blues – THE BLUES BROTHERS!!!!
Kapela? Kapela… Kapela! Kapela!!!!
Każdy z nas potrzebuje miłości!
Cholera!
Bluesowa kuchnia
Na całym świecie Bracia Blues zastanawiają się, co zrobić, by osiągnąć kształty najlepsze dla bluesmana – takie, jakimi z dumą obnosił się Jake Blues. Spełnienie tych marzeń jest więcej niż bliskie – wystarczy po prostu przestawić się na pomieszczoną tutaj dietę.
NAJLEPSZY KURCZAK W MIEŚCIE
Przygotować cztery duże kurczaki, nóżki ułożyć w tzw. „kieszonkę”, skrzydełka zaś założyć na grzbiet. Wszystko ułożyć na rozgrzanym tłuszczu. W brytfannie polać tłuszczem z wierzchu i wstawić do gorącego piekarnika. Piec około godziny. Spożyć jeszcze gorące, koniecznie bez użycia sztućców, popijając Coca-Colą. Wskazane jest nie obcierać ściekającego po brodzie tłuszczu. Poleca Jake Blues.
TOSTY Z BIAŁEGO CHLEBA
Przepis wyjątkowo prosty, doskonały dla czujących bluesa słomianych wdowców i kawalerów. Biały chleb tostowy pokroić w niezbyt grube pajdy – prawdziwy bluesman przygotowuje ich co najmniej sześć. Pokrojony chleb wsadzić do tostera i cierpliwie poczekać, aż potrawa będzie gotowa – oczekiwanie urozmaicamy słuchając chicagowskich bluesów. Zjeść na sucho bez popijania. Poleca Elwood Blues.
BLUESOWE JAJA
Bluesowe jaja to zwykłe jaja na twardo, tyle tylko, że ugotowane z bluesowym feelingiem. Ponieważ ich smak zależy od czasu przetrzymywania ich we wrzątku, każdy marzący o karierze kucharskiej bluesman znaleźć musi utwór trwający dokładnie tyle, ile gotowanie jaj. Długoletnie doświadczenie dowodzi, że do przygotowywania jaj najlepiej nadają się dźwięki gitary Johna Lee Hookera („One Bourbon, one scotch, one Beer” )?
PlASKOWA BABKA OBLANA BLUEKREM
Do przygotowania babki piaskowej oblanej bluekrem (czyli bluesowym lukrem) niezbędna będzie mąka, masło lub margaryna, cukier puder, jaja, skórka z pomarańczy, śmietana, rodzynki, sok z cytryny – no i oczywiście bluekier. Babkę przygotowujemy normalnie (przepis w każdej książce kucharskiej), sprawa z bluekrem jest bardziej skomplikowana. Przygotowując go (w normalny sposób), trzeba bowiem przebrać się w czarny kapelusz i przeciwsłoneczne okulary, nada mu to szczególnego połysku – uwierzcie.
ZUPA BLUESOWA
Z wszystkich zup najbardziej bluesowy jest na pewno żurek – szczególnie po całonocnych koncertowych imprezach znacznie poprawia feeling. By go przygotować, z boczku lub kiełbasy trzeba ugotować wywar, przecedzić i wlać do wywaru żur, podprawić, zagotować i osolić. Podany z posypanymi pietruszką ziemniakami stawia na nogi nawet w zaświatach, nawet Caba Callowaya.
BLUES Z WODY
Pod tą tajemniczą nazwą kryje się potrawa, po której każdy bluesman – nieważne, młody czy stary, na pewno będzie dawał ognia. By ją przygotować, należy opłukać świeży młody bób łuskany, zalać go wrzącą wodą i zagotować. Gdy zmięknie, lekko osolić, odcedzić wodę i wyłożyć na miseczkę (koniecznie bluesowo czarną ). Z masłem daje ogromną moc.
JAJA Z INGRDIENCJĄ
Blues Brothersi o bardziej wyrafinowanych gustach, ci, dla których zwykłe jaja na twardo wydają się zbyt proste i niewyszukane, z chęcią poznają pewnie przepis na jaja z feelingiem. To jaja na twardo z „duszą”, czyli nadzieniem. Każdy miłośnik tych jaj ma swój własny przepis na farsz, warto jednak, by znalazła się w nim musztarda, cebulka i to coś, co nada naszym jajom osobowości.
BLUESCIASTO
BluesCiasto – słynna amerykańska szarlotka. Przyrządzamy kruche ciasto – jednak nie nazbyt kruche, bluesmani to przecież mocne chłopy – którego część formujemy w podpiekany następnie prostokąt. Jabłka (najlepiej spartany – od spartańskich warunków, w jakich Blues Brothersi żyją ) przyprawić skórką pomarańczy i wanilią, ułożyć na podpieczonym cieście, przykryć resztą kruszonki, całość upiec na złoty kolor i zjeść ze smakiem, myśląc o bluesie, Chicago, Ameryce i szacunku, jaki należy się bluesowym kobietom.
Bluesowe szkody też ważne
Film „Blues Brothers” obfituje w ogromną ilość świetnie zrealizowanych pościgów samochodowych, nierzadko kończących się spektakularnymi kraksami. Jak obliczono, w trakcie kręcenia filmu zniszczono 13 bluesmobili i 60 innych samochodów (w głównej mierze były to samochody policyjne). Część z nich (około 40) udało się potem odrestaurować. Szczególnie wdzięczny projekt do realizacji na zakorkowanych ulicach Wrocławia, na drogach dojazdowych do miasta. Są już czynione pierwsze, jeszcze nieśmiałe próby.
Człowiek, od którego wszyscy wzięliśmy wiele!
JAKE BLUES – JOHN BELUSHI (1949–1982). John Belushi urodził się w rodzinie albańskich emigrantów, Adama i Agnes Belushi, 24 stycznia 1949 roku. Dzieciństwo spędzał głównie z babcią, która nie mówiła ani słowa w języku angielskim. W szkole średniej był bardzo popularny, uznano go za najdowcipniejszego absolwenta roku 1967, był także kapitanem drużyny futbolowej, gdzie obdarzono go przydomkiem ,,Killer Belushi”. W liceum poznał swoją przyszłą żonę Judith Jacklin, którą zafascynowała… odtwarzana przez Johna w szkolnym przedstawieniu rola nazisty. Nauczyciel angielskiego zaraził go bakcylem teatru i aktorstwa – John zrezygnował ze stypendium sportowego uniwersytetu Western lllinois, zaczął dalszą naukę wUniversity of Wisconsin w klasie aktorskiej. W styczniu 1970 Belushi uzyskał dyplom i stanął u progu dorosłego życia. Hołdujący tradycji ojciec Johna, właściciel dwóch restauracji, chciał, by John przejął po nim rodzinny biznes, ten jednak wielokrotnie odmawiał – miał bowiem inne plany. W lutym 1971 roku John pojechał do Chicago, gdzie wziął udział w przesłuchaniach do trupy komediowej Second City. Bez trudu zdobył angaż i od razu zaczął występować na scenie. Choć był najmłodszym członkiem zespołu (miał wtedy zaledwie 22 lata), niemal od razu zdobył sobie popularność i stał się ulubieńcem publiczności. Wcielał się w wiele postaci, słynny był jego monolog Hamleta: „Być albo nie być? Cóż, być wygląda o wiele lepiej niż nie być” – publiczność zapamiętała go jednak głównie z doskonałej parodii Joe Cockera.
Tak jak wszyscy z tamtego pokolenia, Belushi eksperymentował z narkotykami. Niemal po każdym występie cały zespól Second City wybierał się do pobliskich knajpek, pijąc piwo i paląc marihuanę, czasem pozwalając sobie na LSD, grzybki halucynogenne, amfetaminę i peyotl.
Gdy ktoś zadał mu w tamtym okresie pytanie, w jaki sposób osiąga taką sceniczną autentyczność, swobodę i luz, odpowiedział prosto: „To jedyne miejsce, w którym wiem, co robię”. W październiku 1972 występ trupy Second City oglądał Tony Hendraz programu National Lampoon. Hendra przygotowywał przedstawienie „Lemingi”, mające parodiować ruch hipisowski, pokolenie dzieci kwiatów i popularnych wówczas muzyków. Przedstawienie stało się sukcesem, w recenzjach prasowych często wspominano nazwisko Belushiego. Od tego czasu przyszły Jake Blues stał się sławny.
Milion w prezencie od Smektały dla poprawienia urody Wrocławia!
Za tydzień milion dla miasta od jego dozgonnych fanów!!! Zajrzycie tutaj za siedem dni – a przekonacie się, jakie piękne może być wkrótce nasze miasto. Bez trudu, frasunku, bez potrząsania miejską kasą. Howgh!
Zdzisław Smektała
bbd@bbd.pl
501 40 40 64
Zdjęcia z archiwum Zdzisława Smektały





Dodaj komentarz