
Zimowy Raptularz Zdzisława Smektały
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=qBHIcRdi7LU&w=400&h=325]
Czwartek, 3 dzień lutego 2011
Publiczności żądna rasowego futbolu i sukcesów tubylczej kadry na krajowych i zagranicznych boiskach!
Dzisiaj z felietonisty napełnionego kąśliwą sardonią przedzierzgnę się w napalonego szlachetnością społecznika. A czynię tak, bo grają larum. To ostatnia chwila, by wśród „prawdziwych” przyjaciół psy nie zjadły zająca. Aby tym przeznaczonym do konsumpcji zającem nie był zasłużony dla naszego Wrocławia klub Polonia. Dzisiaj w ustawicznym uwiądzie, wydający z siebie drgawki outsidera.
Pamiętacie Tadka Kościuszkę, zdolnego napastnika dawnej Polonii. Tego, który przed laty poderwał krajową drużynę (z wieśniakami i ciurami) do boju, do walki na europejskich stadionach. Aby wreszcie poddać się Ruskim na grząskim boisku pod Maciejowicami (1794 rok). Tego wątku nie poruszył jeszcze w patriotyczny mowach Jarosław Kaczyński – ale i na to przyjdzie wkrótce czas. I oto ten Teddy, waleczny futbolista (grał także w zawodowej lidze amerykańskiej) miał pod tymi Maciejowicami powiedzieć znamienne słowa – Finis Poloniae. Koniec, kiszka, pomorek.
Dzielnego wojownika Kościuszkę przywołałem do spraw wrocławskiej piłki nożnej z tego powodu, że za nieodległy czas owo Finis Poloniae będzie można z żalem zakrzyknąć z powodu gasnącego w oczach klubu Polonia Wrocław. Za kilka miesięcy inauguracja stadionu – maślickiej areny mistrzostw Europy. Będzie feta, białe koszule, gorące kiełbaski i „Mazurek Dąbrowskiego” – a w cieniu, za śmietnikiem kolosa – rachityczny kaszel.
Ludności Miasta Sukcesu! W szczególności ta ze świeższymi peselami. Klub Polonia to filar sportowej powojennej tożsamości Wrocławia. Przebiegnijcie poniżej wzrokiem po historycznych datach istnienia Polonii. Klub powstał zaraz po wojnie, w roku 1946. Założyła go grupa pracowników Warsztatów Mechanicznych nr 9 (ZNTK) chcących naszemu miastu nadać pozory stabilizacji pionierskich lat odbudowy. Tak było do roku 1958, gdy zmieniono nazwę na istniejącą do dzisiaj – KKS Polonia Wrocław.
1946 – Warsztatowiec
1947 – połączenie z kołem sportowym nr 9 z KS ODRA
1958 – nowa nazwa KKS Polonia Wrocław
Sekcje działające w klubie:
1946 – Piłka Nożna
1946 – Szachy
1946–1962 – Boks
1954–62 – Połączenie sekcji bokserskiej z KS Odra
1948–1950 – Lekka Atletyka
1947–1949 – Siatkówka kobiet i mężczyzn
1963–1968 – Tenis stołowy
1948–1950 – Piłka ręczna
1947–1958 – Kolarstwo
1956 – Hokej na trawie kobiet
1973–1994 – Brydż sportowy
1947–1952 –Turystyka
1967–1968 – Siatkówka mężczyzn
1991–1992 – Kick box
Jak widać po datach istnienia poszczególnych sekcji, klub lata świetności ma już wyraźnie za sobą, ale i dzisiaj, w trudnych finansowych czasach, sportowcy Polonii są widoczni na sportowych arenach.
Skupię się na piłce nożnej, co dla Wrocławia, gospodarza mistrzostw Europy, nie jest bez znaczenia. Narybek piłkarski, młodzi futbolowi entuzjaści mogliby być przecież przydatni w obsłudze EURO 2012. W Polonii młodych piłkarzy trenuje blisko pięćdziesięciu. Od kilku miesięcy juniorzy młodsi mają nowego trenera – Mariusza Rucińskiego, wychowanka Ślęzy Wrocław. Gościa, prawdziwego internacjonała, który grał między innymi w Bundeslidze, w lidze hiszpańskiej oraz szwajcarskiej. Ruciński ma dwóch asystentów – Adriana Nawłokę, który jest trenerem bramkarzy, oraz napastnika seniorów Polonii – Rafała Rybińskiego.
Seniorzy tego zacnego klubu grają w klasie A i – uwaga, uwaga – w rundzie jesiennej 2010 roku nie odnieśli żadnej porażki (!!!). Są liderami tabeli, mają wielką szansę na awans do klasy wyższej.
Jest więc realna szansa na stworzenie piłkarskiej społeczności, stworzenie klubu, który będzie bratał dzielnicową, ogólnowrocławską młodzież. Może z tego narybku wyrosnąć pożądany, sportowo rywalizujący partner Śląska. Na razie bowiem tylko Śląsk jest dotowany z budżetu miasta i ma pełne wsparcie władz.
Dodajmy, że Polonia, która nie posiada własnego stadionu – uwaga, uwaga – za korzystanie z dawnych macierzystych obiektów Na Niskich Łąkach musi płacić. Płacić za boiska i hale, za transport i wyjazdy zawodników – także za udział w wysławiających Wrocław międzynarodowych turniejach. Te koszty pokrywają sponsorzy prywatni lub rodzice nieopierzonych zawodników. Ci właśnie ludzie opłacają też ryczałty sędziów, kupno sportowych strojów – bo te spłowiałe, zdekompletowane, leciwe klubowe wywołują na boiskach rywali salwy śmiechu. A to dla liderów tabeli na pewno nie jest mołojecką sławą.
Tomasz Malec, dawniej znakomity pilot w samochodowych rajdach, dzisiaj jeden z najbardziej zaprzedanych fanów Polonii, powiedział mi tak:
Jeżeli miasto nie chce Polonii pomagać finansowo – mówi się trudno. Ale przynajmniej niech nie utrudnia. Gdyby miasto oddało Polonii stadion przy Niskich Łąkach w bezpłatne użytkowanie – my potrafilibyśmy zarobić na obiekt, Miasto mogłoby jedynie pomóc w budowie bocznych boisk ze sztuczną murawą – jest na to miejsce na terenie. Nasze zdolne trawiaste hokeistki i młodsze grupy piłkarskie mogłyby się tam szkolić w godziwych warunkach. Ponadto miasto nie powinno wynajmować boisk piłkarskich do innych dyscyplin niż ich przeznaczenie. Rozstawianie na murawie namiotów, tratowanie nawierzchni kołami ciężkich samochodów – czynią z murawy błotowisko – a nie boisko. Obiekt jest zaniedbany – wygląda jak wiejskie pastwisko. Nie dosiewa się trawy, nie walcuje murawy – tutaj pańskie oko na pewno konia nie tuczy. Nie ze wszystkiego i nie za wszelką cenę urzędnicy powinni osiągać zyski. One w rezultacie, w dłuższej perspektywie, stają się stratami.
Gorzkie to słowa fana Polonii. Tym bardziej gorzkie, że zawodnicy i przyjaciele klubu wierni są nazwie – Polonia Wrocław. Trenerzy prowadzą zajęcia bez honorarium. Seniorzy po niedawnym odejściu sponsora zadeklarowali się do dalszej gry bez wynagrodzeń. Juniorzy są dowożeni na mecze przez grupę przyjaciół prywatnymi samochodami. Czasem, gdy w osobówkach brak miejsc, podróżują śledziowo w pick-upach.
Oto skrzeczące realia, oto los jednego z najbardziej ogorzałych klubów w historii powojennego Wrocławia. Miasto skupiło się na Euro – co jest zrozumiałe. Wielkie wydatki, goniące nieubłaganie terminy, przygotowanie miejskiej tkani na przyjazd tysięcy cudzoziemców. Klub Polonia więc to wodnista faramuszka w oceanie problemów i spraw bieżących. Ale warto już dzisiaj pomyśleć,kim i czym zapełnimy gigantyczny stadion, gdy mistrzowskie fanfary ucichną, gazety z krzyczącymi tytułami zżółkną, echa chwackich okrzyków ulecą rozwiane przez wiatr.
Czy Czapka Taliba, jak nazywam nasz europejski stadion, wypełniany będzie wyłącznie przez rock’n’roll, klientów handlowej galerii Zygmunta Solorza, przez zjazdy Świadków Jehowy. A może zorganizujemy we Wrocławiu piłkarskie mistrzostwa Europy Kobiet w Bieliźnie. Pierwszą chętną wrocławiankę możecie zobaczyć na zdjęciu obok. Już przebiera nogami.
Ale byłoby wskazane bardzo, gdyby w ważnym międzypaństwowym meczu decydującym o medalach zagrali także wychowankowie Polonii!
Howgh!
Zdzisław Smektała
501 40 40 64
bbd@bbd.pl































































































