”Morda” Bogdana Zdrojewskiego – EuroDetektyw cz. 24

Zimowy Raptularz Zdzisława Smektały

http://wroclove2012.com/pl/static/jscript/player/flowplayer/flowplayer.swf?config='clip':'baseUrl':%20'http://wroclove2012.com/pl/file/video/','url':%20'2010/12/f3fd6480eb4918254e516b81e2c53ad5.flv','autoBuffering':%20true,'autoPlay':%20false

Czwartek 16 słoneczny dzień (minus 7 stopni) grudnia 2010

Zziębnięci Portalowcy! Archetypowym nieszczęśnikiem ostatnich samorządowych wyborów był średnio młody wilczek wrocławskiej PO – Igor Wójcik. Zawodowo wicedyrektor Ośrodka Kultury i Sztuki. Piszę bez cienia przesady – totalnie zasrał cały Wrocław plakatem ze swoją papuśną podobizną – a jednak do miejskiej rady wyborcy drzwi mu zatrzasnęli. Pomyślał pewnie – więcej gęby na słupach – pewniejsza dieta w miejskiej radzie. A tu klops, klasyczna spartolona kiszka.

Przywołałem tutaj wyborczą przygodę zachłannego kandydata, by udokumentować, jak mylne są stereotypy akademika Pawłowa. Jak łatwo można nimi manipulować, wpaść w pułapkę.

Jakiś czas temu zaprosiłem przed mój fotograficzny obiektyw znajomych i kumpli. Znanych wrocławian. Zapragnąłem zorganizować wystawę o przewrotnym tytułem „Mordy”. Chciałem pokazać, jak zacnych, nobliwych, akuratnych ludzi można przepoczwarzyć przed obiektywem na łobuzów. Poprosiłem, aby własne na co dzień przyjazne oblicza zamienili w spiskowe, nieprzyjazne światu „pyski”. Czy to doświadczenie się udało – oceńcie sami. Osobnej wystawy nie zrobiłem – zabrakło mi wytrwałości. Ale w naszym portalu Wroclove2012.com możecie premierowo zobaczyć, jak anioła można bez trudu zamienić w diabła. Co ma znaczenie szczególne przed nieodległym nadejściem na padół łez żłobkowego Jezusika.

Czytajcie oraz oglądajcie!

Wanda Ziembicka

Wanda Ziembicka – zwana przez mniej zdolnych zawistników (zawistniczki) – CipoZwierz. Kobieta Orkiestra. Ba, kobieta Big Band Buddy Richa. Medialne Nieokiełznane Zwierzę w Ortodoksyjnym Wydaniu. Społecznica do kwadratu – radna miejskiej rady desygnowana z trzódki Rafała Dutkiewicza. Jedna z najbardziej wyrafinowanych tekstylnie wrocławianek (obok malarki Elżbiety Terlikowskiej). Czyli kobiet nurkujących między stojaki sekendhendów w poszukiwaniu odzieży z Niną Ricci oraz Hugo Bossem w tle. Prawdziwa Bezinteresowna Społecznica, nakarmiła rybami, nasyciła wigilijnymi opłatkami (czyli otuchą ) tysiące bezdomnych ludzi, tych dzieci gorszego Boga. W telewizyjnych programach skojarzyła kilka par na ślubnym kobiercu. Niepokonana bojowniczka o nadanie właściwego kalibru pamięci o swoim zmarłym mężu – nowatorze kina. Był nim Jerzy Has. Zwariowana dobra kobieta. Moja koleżanka.

Bogdan Zdrojewski

Bogdan Zdrojewski – człowiek z Kłodzka rodem, ale do przedsięwzięć globalnych. Dobrze ułożony fermenciarz – cokolwiek to oznacza. Minister kultury, który chce Polaków wyedukować muzycznie i filmowo. I to na poziom wyższy niż europejski. Ulubieniec i faworyt radia TOK FM. Robi wieloznaczeniowe energetyzujące foty. Nie odkrywa zbyt euforycznie swoich szczerych myśli. Słaby kontakt z alkoholem. Dobrze ubrany, w rzeczy wyłącznie markowe. Lubi otaczać się hajlajfowymi przedmiotami (wieczne pióro, ciekawa grafika). Startował do świata obszernych gabinetów jako maszynista elektrowozu (taki kurs kończyłem i ja jeżdżąc w młodości elektrowozem po kopalni Turów).

Bogdan Zdrojewski to dowód na to, że salony mogą zapełniać ludzie z małych miast. Pod warunkiem, że nie klaskają jedną ręką.

Stanisław Wolski

Stanisław Wolski – przed laty etatowy komediowy, z usposobienia aktor nieistniejącego już offowego teatru Kalambur. Współpracował z kabareciarzem Krzysztofem Piaseckim – tworzyli kabaret Gralak Marian. Gospodarz licznych rozrywkowych imprez, moderator spotkań masowych. Na mieście pokazuje się zawsze w kapeluszu z piórkiem. Mówi zdaniami ze sztuk Czechowa. Dzisiaj bardziej znany jako teść innego aktora – Roberta Gonery. Mainstreamowy Facecjonista.

Adam Hawałej

Adam Hawałej – jeden z najlepszych fotografików w dziejach Centralnej Agencji Fotograficznej. Był artystycznym świadkiem wielu historycznych, przełomowych wydarzeń w Polandii. Zawsze wyważony, nie należał do emocjonalnych podpalaczy. Szanowany w środowisku dziennikarskim za uczciwość i bezstronność. Daleki od hucpiarstwa i podkolorowywania rzeczywistości. Jego fotograficzne archiwum może jednak wywrócić niejednego gardłującego dzisiaj chwacko polityka. Całe życie chudzielec w wielkich okularach na nosie. Syn Adama poszedł w ślady ojca – też jest wziętym fotografikiem.

Stanisław Huskowski

Stanisław Huskowski – działacz państwowy i samorządowy. Syn naukowca z politechniki, solidarnościowiec z zapału i udziału, a nie z bezpiecznego kibicowania. Mieszanina strongowego luzu i poważnie traktowanej propaństwowości. Lubi żarty sytuacyjne, improwizowane. Był (po Bogdanie Zdrojewskim) prezydentem Wrocławia. Był także Przewodniczącym Miejskiej Rady, senatorem, jest posłem. Uważam – mimo tych publicznych uniformów – że garnitur mu mocno uwiera. Koszula nieprzyjemnie pije w szyję. Nigdy nie słyszałem, by powiedział do kogokolwiek: Spieprzaj dziadu!

Patriota, ale nie z gatunku Piotra Skargi. Raczej klon (w innych politycznych barwach i czasach ) wyluzowanego Józefa Cyrankiewicza. Lubi hiciorowo zaśpiewać w uprzednio wyluzowanym towarzystwie. Sam – po śmieci żony – wychowywał syna. Dzielny człowiek na rozchwierutane czasy. Dzielność musiał wziąć z lat, w których był zaopatrzeniowcem w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym. Wyznawca znanej skądinąd idei Jazz dla Mass.

Farid Omari

Farid Omari – arabski bluesman. Coraz bardziej zwalisty. Syryjczyk ożeniony z Polką – Małgosią. Mówię na niego Fariduuu Marhaba! Absolwent studiów elektronicznych. Ale w zawodzie nie pracował. Jest doskonałym sercowym restauratorem. Sam wita i żegna gości. Nawet po zakupie herbaty. Doradza i odradza dania. Kuchnię polską łączy niepostrzeżenie z kuchnią arabską. Robi doskonałe potrawy z zapomnianej w Polandii cieciorki. Na jego gyrosy z kurczaka zjeżdża cały Wrocław. Wyrobiłem w nim miłość do pikapów, do samochodów terenowych. Uwielbia córkę studiującą jednocześnie na kilku kierunkach. Ma bardzo przystojną mamę, przypominającą książkową piękność z Damaszku (tam mieszka). Dobry kumpel. Celny wizjoner dzisiejszej zaokiennej partaniny.

Henryk Horszowski

Henryk Horszowski – znawca piękna zawartego w misternych przedmiotach i wyrobach. Karierę arbitra kunsztu zaczynał w futrzarstwie. Jest teraz wyrocznią wartości cacek i złotych królewskich diademów. Na wrocławskim rynku ma antykwariat – stojący w rankingach wysoko. Wraz z żoną Grażyną prowadzi elegancki, rasowy gastronomiczny kombajn „U Horszowskich”. Miejsce spotkań bohemy i High Lifeu. Z tamtejszej kuchni uwielbiam szpinak zapiekany we francuskim cieście. Podlany brzytwowym czosnkowo-pieprzowym sosem. W restauracji Henryka umieściłem kilka scen z mojej powieści „Lucille”. Prawdziwy patrycjusz Wrocławia. Przedstawiciel zanikającej kasty miejskiej. Jego córka znakomicie opanowała język chiński (ten rozszerzony).

Roman Kołakowski

Roman Kołakowski – bard gitarowy lat 80. Twórca songów z obowiązkowymi słowami: ojczyzna, wolność, prawda, kajdany, bezpieka i takich podobnych. Kilkuletni dyrektor festiwali piosenki aktorskiej. Jego żona Ewa – to chętnie czytana dziennikarka i rysowniczka. Wiele lat pracowałem z Ewą w „Gazecie Robotniczej”. Nie widuję Romka od lat. A jeśli już, to w telewizyjnych programach o papieżu i o innych personach, których wielbić trzeba a priori, bo patriotami byli wielkimi i basta. Przed laty na ruskim targu kupiłem kremową terenowa nową ładę nivę. Załatwiłem Romkowi z tego targu inna nową nivę – ciemnoburaczkową. Przy mijaniu pozdrawialiśmy się głośnymi klaksonami.

Zbigniew Czwojda

Zbigniew Czwojda – muzyk jazzowy (trębacz). Do Wrocławia przyjechał przed dobrych 40. laty z Góry Śląskiej. Pracę jazzmana stażysty zaczynał w zespole Freedom (1971), należącym do zmarłego niedawno saksofonisty Ryszarda Gwalberta Miśka. Podobała mi się bardzo inna formacja, w której grał Zbyszek – Spisek Sześciu. W 1981 roku – jak wyrokowało środowisko muzyczne – w niejasnych okolicznościach przejął zespół Julka Kurzawy – Sami Swoi. O tę nazwę i liderowanie procesował się z innym członkiem tego bandu – Jankiem Młynarczykiem. Z trąbką zjeździł kawał świata. Ma bardzo zdolne dzieci. Corka jest sprawną gitarzystką. Syn, Michał – moim zdaniem – jest jednym z trzech najlepszych drummerów w Polandii. Całość tej trzódki roztropną, ale i zdecydowaną ręką, trzyma żona, matka, menadżerka.

Zbigniew Trzciński

Zbigniew Trzciński – można rzec bez obciachu: reżyser i dyktator mody. Ostatnio literat. Luzak pokrywający z lekka trudny bezpieniężny los polskiego Felliniego. Kręci niskobudżetowe serialowe odcinki i jednocześnie szyje lniane koszule z metką – Trzciński. Dużo wie o kinie, niewiele dają mu kręcić. Mówi z emfazą światowca, wciąż ma wielkie reżyserskie plany. Mimo siwych włosów, jest mentalnym młokosem. Lubi z ludożerki pociągnąć łacha. Szanuję go – ma moją cechę – rozmówcy nie wiedzą, czy dialog toczy się naprawdę, czy na jaja. Dla Amerykanina z wielozerowym kontem puściła go w trąbę wieloletnia narzeczona. Często kasa zabija uczucie. Ale nie postradał zmysłów. Spaceruje z wiernym psem – ciągle naprawia swoją starą francuską brykę kombi.

Do następnego spotkania tuż przed bożonarodzeniowymi świętami! Howgh!

Zdzisław Smektała

Zdzisław Smektała

Zdzisław Smektała
501 40 40634
jazz@bbd.pl

Wszystkie zdjęcia: Zdzisław Smektała

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *