Smecta 9 – Piszę List do USA! Wałęsa Nie Czuje Bluesa!
Jutro, w niedzielę, na Stadionie Narodowym, w charakterze napastnika, w roli Pelego – Edsona Arantes do Nascimento (bo piłka jest okrągła a bramki są dwie) zagra fighter. Charakterne dziecko krajowej lewicy – Leszek Cezary Żyrardów Miller.Miało być buńczucznie, tłumnie, na murawie. A wyszło jak u nas, zagra w sali obok kanciapy z kluczami.
Pod głupkowatym lekusieńko hasłem „Lewica dla Polski” (a jak mieli się określić – Lewica dla Mazowieckiego Pasztetu!?) działacze z 80 kanap będą kleić kolejną iluzję, która rychło zweryfikuje życie. Już weryfikuje. Wystarczy porównać, kto miał na tym spędzie błyszczeć, a kto podpisał cyrograf obecności – wychodzi bladaczka.
Mnie, wśród gości chwacko zapowiadanych przez Josifa Olina Oleksego, interesowały dwie postaci. Były prezydent Lech Lewa Noga Wałęsa.
Oraz wybitny aktor – Daniel Bellucci Olbrychski. Ale, jak słyszę, ąni jeden ani drugi w Sali konferencyjnej, obok toalet, się nie pojawią. Obaj otarli się o mój międzynarodowy festiwal – Blues Brothers Day.
Obok unoszących tonów dwunastotaktowca, obok warstwy muzycznej – wokół imprezy ulata duch osobniczy. Podczas festiwalu kapituła przyznaje tytuł Pierwszego Bluesmana Polandii. Oznaczyliśmy tak już ponad dziesięciu zacnych obywateli naszej ojczyzny. Wśród nich jest właśnie Daniel Olbrychski, który pięknie przemówił do publiczności, niczym nakręcony Ziołem John Lee Hooker.
Któregoś dnia – lat temu gdzieś pięć – wykombinowałem, że na Pplsce nie ma co stawiać szlabanów. Z okazji kilku rocznic, o których za chwilę przeczytacie, postanowiłem przyznać tytuł Bluesmana Europy. Który z polandyjskich myślicieli mógły być jak John Malkovich. Albo przynajmniej jak Alexis de Tocquexille?
Oczywiście, intuicja Was nie myli – Lech Lewa Noga Wałęsa!
Jezusie Nazareński! Myśl o tym, że europejską prasę, światowe dzienniki (może nawet CNN) obleci news, że robotnik Lechu przypierdziela na ustnej harmonijce cover Piotra Żółte Kopertę Szczepanika po tytułem „Goniąc kormorany” (ten straszliwie teraz fałszujący Szczepanik to muzyczny idol emerytowanego prezydenta) rzuciła mnie na glebę z siłą ostatnich notowań PiS!
Więc napisałem do Lecha Wałęsy zapraszający list.
Aby przekonać go do idei ojca europejskiego bluesa zrobiłem z siebie poddańczego ćwoka, bezkrytycznego wasala, oszalałego apologetę. Byłem bardziej poddańczy niż słynny kapciowy prezydenta – Mieczysław Protektor Wachowski.
Myśl o tym, że Lechu w przeciwsłonecznych okularach Ray Bana (mieliśmy na składzie dwa tysiące sztuk chińskich podróbek) dmuchnie ekstatycznie niczym James Cotton, powidła mnie na manowce zdrowego rozsądku, w krainę absurdu.
Poszedłem nawet na to, że w liście do Wałęsy zamieściłem kompromitujące mnie zdjęcie. Na którym, będąc podczas oficjalnej wizyty prezydenta w gminie Kobierzyce, skamlałem o datki pod jego prezydenckim mercedesem. Było to 20 lat temu. W usłużnym zawstydzającym skłonie żebrałem na szklankę lekarstwa według receptury Jacka Danielsa.
Ta ręka, którą zobaczycie na zdjęciu w liście należała do Fryderyka Krukowskiego, prezesa browarów Piast. Wyciągnął stówę, wrzucił ją do czapki miłosiernie.
Ale gdy tylko fotograf zakończył pracę natychmiast mi ją zabrał.
Ale nawet to wasalne zdjęcie nie pomogło w przybyciu Lecha Lewa Noga Wałęsy na Blues Brother Day. W charakterze wirtuoza harmonijki słynnej firmy Hohner.
W instytucie prezydenta obiecywali wiele. Ale heros gdańskiej stoczni w ostatniej chwili wybrał wolność. Podobnie było z Leszkiem Cezarym Żyrardowem Millerem. Opędził się Lechu wspierającym listem do pozbieranych z całej Polski delegatów.
Uwaga! Po przeczytaniu tego listu, niczym działacze z pierwszych lat „Solidarności” – spalcie go albo zjedzcie. A już na pewno nie pokazujcie dzieciom.
Jeszcze jedno – zaproście znajomych do czytania mojego bloga. Wszak nieprzypadkowo nazywa się Solowy Narodowy. Wybija właśnie południe. Cześć!



Dodaj komentarz