Smecta 30 – Genowefa Zatońska w nowym wynalazku mody (działo się w 1966)

Smecta 30 – Genowefa Zatońska w nowym wynalazku mody (działo się w 1966)

Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).
Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów naznaczonych jednakowoż pokoleniową” – napisał kumaty krytyk.
Wierszotekst Jedenasty

Smecta (b)
 

Smecta 30 – Genowefa Zatońska w nowym wynalazku mody (działo się w 1966)
Bardzo dziękują, o Ty, wyzwolona kobieto
Że nadeszła wreszcie moda spódniczek mini
Dziękuję, chuda czarniawa Brytyjko Mary Quant
Że wymyśliłaś ten cudowny skrawek materiału
Zapomniana dawniej, sobaczona, często pogardzana
Niezmiennie grzałam ławę, siedząc tuż przy ścianie
Gdy greccy muzycy z big bitowego zespołu Micky Des
Ładowali na cały regulator hitowy kawałek „Love Me Do”
Smecta (d)

Lecz dzisiaj, kiedy pierwsza dziewczyna w Zgorzelcu
Założyłam na majtki minispódniczkę w szkocką kratkę
Kumple z klubu „Na Dole” dostali totalnego świra
Pchają się na mój lep owłosiony jak zdurniałe muchy
Kiedy tańczę, wirując bez umiaru połami parkietu
Odsłaniam pręgę śliskich już czerwonych majtek
Oni – też niby w tańcu – klękają, lub kładą się
I machają, jakby w śniegu chcieli rzeźbić orła
Zbawiam w ten sposób świat lichych adoratorów

Smecta (c)
A ta dumna dawniej Krystyna Twardoch, córka jubilera
Dupa o ślicznej kosmetycznej gębie
Ąle niestety z krzywymi nogami ułana
Leży teraz na jeszcze niedawno tłamszonym tapczanie
I ryczy, gdyż nasze chłopaki o niej zapomnieli
Teraz mówią, hej Geniu, jesteś fantastyczny towar
Podwalają się teraz stadnie napaleni ochotnicy seksu
Jesteś Geniu, dajemy ci słowo, jak słynna czarna wokalistka
Czyli Bille Holiday – przekonują łypiąc wyłącznie na mą cipkę
Często gwałcona, lecz z głosem królowej

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *