Zobaczcie na filmiku załączonym na końcu felietonu głównego jak ten (www.wroclaw.pl) pisarz i kamieniarz ładował mi się do hotelowego łóżka!
Smektała na weekend
Piszę ten felieton 28 listopada, wieczorem, w kraju trwają imieniny Zdzisława. Jestem jednak zupełnie trzeźwy. Fuuuuu! Dmucham w alkomat – na liczniku zero.
Chociaż, gdy przed wielu laty, w te listopadowe dni, wspólnie z J. Himilsbachem, Kolbergiem kinematografii i literatury, przemierzałem przez obiekty kultury Dolnego Śląska – stan trzeźwości nie byłby możliwy. Być może, nie walczyłbym z poziomem tak dzielnie, jak inny Zdzisław, Zdzisław Maklakiewicz, bliski towarzysz Janka – aktora kamieniarza. Pilnowałem za to – chociaż nie ortodoksyjnie, niczym dzielny ormowiec (ORMO) – aby nasze spotkania, pisarzy ze społeczeństwem, w ogóle dochodziły do skutku.
Polskie media wspominają w te dni Jana Himilsbacha. W listopadzie się urodził (miał w dowodzie wpisaną datę urodzenia – 31 listopada 1931 roku, w Mińsku Mazowieckim. A w listopadzie nie ma takiego dnia – 31! W listopadzie też ruszył z flaszką do nieba, ściślej 11, w roku 1988, minęło więc 25 lat. Jesienią zaś, w roku 1973 (40 lat temu) po polskich kinach wędrował popremierowo film „Wniebowzięci”, oglądany do dzisiaj z estymą i ciekawością. Sceny lotu były kręcone w samolocie Ił -18. Lot odbył się z Warszawy do Gdańska. Jan Himilsbach leciał wówczas stalowym ptakiem pierwszy raz w życiu, Zdjęcia do filmu kręcone były między innymi na plaży, przed hotelem Grand w Sopocie.
Dalej – czytajcie proszę, od 11 – na stronach oficjalnego portalu miasta Wrocławia
www.wroclaw.pl
Po wejściu na ów portal, proszę wpisać w białym prostokąciku po lewej stronie tytuł tego felietonu albo moje nazwisko. Dzięki, za niedogodności przepraszam. To surowe wymogi copyrightu.
Zdzisław Smektała bbd@bbd.pl
http://youtu.be/Rz35MOmylEE
Dziękuję Wszystkim za imieninowe życzenia. Warto – każdego roku – czekać na ten dzień. Zdzichu


Dodaj komentarz