Ricardello Czarnecki – Największe Nieszczęście III Rzeczpospolitej
JEDEN
Szanowna Duperelami Zamulana Publiczności! Opryskiwana każdego dnia wodospadem z nowymi Misiewiczami. Cała ta zabawa w medialnego dupniaka, to zaledwie dalekie echo po działalności niedoścignionego mistrza tego zjawiska. To sztubacki berek kucany, naśladujący nieudolnie osiągnięcia magnata picu i berbeluchy. Zapamiętajcie więc szaraki i konsumenci szczecińskiego paprykarza: Najwybitniejszym etatowym kombinatorem tubylczej sceny politycznej jest – coraz bardziej obrastający w kilogramy – Ryszard Czarnecki. Znam koleżkę ponad ćwierć wieku, więc dobrze wiem, o czym piszę. Jest jakieś 10 lat ode mnie młodszy, ale zawsze traktowałem go po ojcowsku. Nie mówiłem na niego – Rysiek, tylko zawsze Ricardello! W uznaniu jego kombinacyjnych zasług, gdy go publicznie zapowiadałem ze sceny, mówiłem nieodmiennie głośno: Oto przed Państwem (cokolwiek to oznaczało), największe Nieszczęście III Rzeczypospolitej. Ricardello ZChN Czarnecki!!! Appendix dla młodzieży – ZChN – to skrót nieistniejącej już partyjki Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe.

DWA
Ricardello Henry Czarnecki (1963), sprawdzał się już w wielu dziedzinach zawracania Wisły kijem. Przewodniczył NZS na wrocławskim uniwersytecie, był wiceministrem kultury, przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej, posłem kilku partii, prezesem żużlowców Atlasa Wrocław, członkiem rady nadzorczej piłkarzy WKS Śląsk, przewodniczył Komisji Łączności Polaków z Zagranicą, kierował wydziałem zagranicznym PZPN, monitorował wybory w krajach Trzeciego Świata, zakładał Unię Polityki Realnej Korwina Mikke, był doradcą prezydenta Wrocławia, prezesem w Instytucie Prawa i Studiów Europejskich, przewodniczącym Rady Nadzorczej spółki wydającej „Gazetę Polską Codzienną”. A nawet ideologicznie obmywał wiejskie nogi Andrzeja Leppera, szefa „Samoobrony”, który uczynił z Ricardella europarlamentarzystę. Wprawdzie, w 2007 roku, wywalili go z tej ludycznej formacji za zdradę, ale co się nanosił biało-czerwony krawat, to jego.

TRZY
Wszędzie, gdzie tylko się obsadził, grzał ławę – za porządną kasę – rok, góra dwa i gonił dalej. Moim zdaniem Ricardello jest rekordzistą Polski w etatowych przewałach od Sasa do Lasa. A jeszcze nie wspomniałem o jego działalności redaktorskiej. Gazet było wiele, ale zatrzymam się przy „Dzienniku Dolnośląskim”. Była to pierwsza w Polsce codzienna gazeta kolorowa, wydawana za pieniądze z Norwegii, pierwsza w offsetowej technice. Powstała, pod parasolem „Solidarności” (1990). Dla nas, dziennikarzy czarno-białych periodyków, pracujących w RSW, była cudem. Czuliśmy bliski upadek, totalną dominację „Dziennika Dolnośląskiego”. Ale, jakiś rok później, przechwycili ją działacze ZChN (z Czarneckim naczelnym) i zaczął się tej gazety gwałtowny upadek. Dziennikarze strajkowali i nawet wydawca, spółka „Norpol Press”, dystansowała się od treści publikowanych w tym dzienniku. Doszło do tego, że część dziennikarskiego zespołu przyszła do mnie, a pracowałem wówczas w „Gazecie Robotniczej”, abym został ich naczelnym, ratował gazetę. Lecz „Gazety Robotniczej” (dzisiaj „Gazeta Wrocławska”) nie zdradziłem.

CZTERY
Natomiast, jako znany katolik teoretyk, postanowiłem wyrwać Ricardello Czarneckiego z zależności od fuch, w których pieniądze bierze się za darmochę, za udawanie zatroskanych działaczy i polityków. Postanowiłem, temu Wańce-Wstańce, dać fach do ręki. Czyli dać drewniane pałki. Ale nie policyjne – a perkusyjne. Na jednym z moich festiwali „Blues Brothers Day”, zatrudniłem Ricardella w charakterze bluesowego perkusisty. Nie bacząc na koszty, wynająłem, do nauk na bębnach, Michała Czwojdę, jednego z najzdolniejszych drumlerów młodego pokolenia. Poprosiłem też ojca Michała, trębacza Zbigniewa Czwojdę, aby przygotował muzyczną ingrediencję. Wymyśliłem do aranżacji patriotyczną kompozycję, „Hejnał z wieży Mariackiej”. Jaki był tego efekt, możecie sprawdzić wpisując w YouTube frazę: „Europoseł Ryszard Czarnecki gra na perkusji”. Skończyło się na tym, niestety, że musiałem wezwać ochroniarzy aby z rąk Ricardella wyrwali te nieszczęsne pałki, kakofonia bowiem zabijała publiczność.

PIĘĆ
I tak wyszedł klops z mojej szlachetnej pozytywistycznej misji dania mu do ręki (w dłonie) porządnego zawodu. Ale przez ostanie osiem lat (w 2008 wykombinował, że zapisze się do PiS), to w czym był dobry, rozwinął na innych. W 2014 został wybrany wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego i dodatkowo zaczął ustawiać własną rodzinę. Żonę, Emilię Hermaszewską (córkę jedynego polskiego kosmonauty pochodzącego z Wołowa), wstawił do „Armatury” Kraków, spółki należącej do rodziny PZU. Starszego syna Przemysława, skierował na etat posła PiS. Młodszego Bartosza zaś – który, jak twierdzi tata, jest dobrym patriotą więc musi pracować w krajowej firmie – do figurowania w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (znanej z dokonań w niej Bartłomieja Misiewicza). O dalszej rodzinie wybitnego europosła z Wrocławia media, na razie, milczą solidarnie.

SZEŚĆ
Rodacy! Jeśli zatem dalej ekscytujecie się Misiewiczami – zaludniającymi syte w pieniądze firmy państwowe – pamiętajcie o pionierze, o prekursorze tej tłustej dziedziny życia. Poseł Czarnecki nigdy nie błysnął oryginalną intelektualną myślą – wysługuje się tandetnymi bon motami. Ale w zapewnianiu bliskim socialu – daje radę. Oceniam, że rodzina Ricardello Czarneckiego, za udające niezbędne posady – na familijne konta – miesięcznie przytula plus minus sto protekcyjnych tysięcy PLN. Do Roberta Lewandowskiego jeszcze sporo brakuje, ale przecież – da się żyć. Chociaż ja uważam , że największym życiowym osiągnięciem posła-chorągiewki, będzie to, że wżenił się w rodzinę Hermaszewskich, których przywódca, teść Mirosław (urodził się w 1941, na Wołyniu), został odznaczony tytułem Bohatera Związku Radzieckiego, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Lenina, Krzyżem Grunwaldu, Medalem Złotej Radzieckiej Gwiazdy, Medalem Polski Ludowej, Złotym Krzyżem Zasługi czy chociażby Odznaczeniem im. Jaka Krasickiego (i jeszcze 30 innych). Nie chcę się przechwalać, porównywać nieskromnie z generałem kosmonautą, ale te dwa ostanie medaliki posiadam i ja.
Zdzisław Smektała bbd@bbd.pl

Dodaj komentarz