Smecta 19 – Felieton. Bluesa Znój, Minister Zdrój!

Smecta 19 – Felieton. Bluesa Znój, Minister Zdrój!

Wczoraj minister kultury, Bogdan Zdrojewski, otrzymał od Rady Miejskiej (czytaj od wrocławian) tytuł Honorowego Obywatela. Może zatem mieć dzisiaj w gardle lekuchno sucho, chociaż pewnik to nie jest. Minister Zdrój – którego od lat widzę w roli premiera – zostawi po sobie w kulturze wiele dobrych bytów i decyzji. Wejdzie też do historii jako gość, który pobije Edwarda Gierka w rozdawaniu okazjonalnych blaszek.
Nikt przed nim ani nikt po nim – w celu ugłaskiwania twórców – nie rozda już tyle medali i odznaczeń.

Ale skupmy się na wczorajszym honorowym tytule.
W mowie jaką minister trzymał po odznaczeniu – oliwą wypływały słowa, że pochodzący z Kłodzka Zdrojewski od miasta Wrocławia dostał wykształcenie, żonę i pracę.
Czyli miasto dało mu wszystko, co jest mężczyźnie niezbędne w drodze do Piekła. Trochę zapomniał o dzieciach, ale – wierzcie mi – ma udaną parkę, syna i córkę.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Bluesowa bryka, którą – jako szofer – woziłem Zdrojewskiego do roboty.

Ja też od Wrocławia dostałem wszystko. Wykształcenie, pracę, żonę Basię (tak ma też na imię żona Zdrojewskiego), oraz synów.. Skończyliśmy także podobny, niesamowity, absurdalny zawodowy kurs – Kurs maszynistów elektrowozu! Jan Boga kocham!

Bogdan Zdrojewski w nimbie ministerialnej posady nie zapomina o swoim mieście.
Nadal jest jedynym kandydatem, który popularnością mógłby zagrozić Rafałowi Dutkiewiczowi w prezydenturze Wrocławia. Mogliby się posadą prezydenta grodu wymieniać przez najbliższe sto lat.
Dodatkowo Zdrojewski w partyjnych głosowaniach – dzięki mieszkańcom Wrocławia – ma pewne drugie miejsce, zaraz po Tusku. Dzisiaj pewnie już przed.

Ma jeszcze coś, na co ja miałem niejaki wpływ. W żyłach Bogdana Zdrojewskiego, obok kujawiaków, tonów Ewy Demarczyk, Gustawa Mahlera – płynie czarny chicagowski blues! Wiedziałem co robiłem kiedy piętnaście la temu powiedziałem mu:
Bogdan, przecież czujesz bluesa. Zostań Elwoodem z Blues Brothers. Zróbmy bluesowy dym. Tak też się stało i Teatr Polski we Wrocławiu rozbrzmiewał w maju dwunastotaktowcem. Bogdan zgłębił tajemnicę bluesa!

Blog Jazz dla Mass (6)

Kilkakrotnie wcielał się w postać Elwooda z Blues Brothers. Wespół ze mną prowadził konferansjerkę w stylu Braci, raz nawet odgrywając znaną z filmu scenę ucieczki przed policją – skakał na linie wprost z dachu Teatru Polskiego!
Mówił, o tej muzyce: Blues jest bardzo bogaty i nostalgiczny. Znajdziemy w nim teksty o wolności, o miłości, o samotności. To bogactwo powoduje, że blues jest zawsze interesujący, nie da się bluesem znudzić. Wiedziałem, że warto go mieć we Wrocławiu, przynajmniej w formie jednego, ale za to dużego przedsięwzięcia.

Kiedy poczuł to specyficzne mrowienie na plecach:

„Blues pojawił się w moim życiu na przełomie lat 60. i 70. Wtedy poznałem muzykę Tadeusza Nalepy i grupy Breakout. Oprócz tego mój brat pracował wówczas w „Jazz Rura Klub” we Wrocławiu. Od czasu do czas przychodziłem tam, słuchałem koncertów bluesowych i coraz bardziej chłonąłem tę muzykę. Blues bez wątpienia jest mi bliższy, niż inne gatunki muzyczne i to z wielu powodów. Do bluesa dochodziłem przez jazz, czyli odwrotnie niż robi większość ludzi. Z drugiej strony interesowałem się też muzyką rockową, która podobnie jak blues jest niezwykle spontaniczna. W pewnym momencie moje zainteresowanie bluesem zaczęło się pogłębiać. Szukałem pierwszych płyt T-Bone’a Walkera, który uchodzi za jednego z twórców gitary elektrycznej. Właściwie każdy instrument bluesowy ma swoje wielkie postaci, najczęściej jednak znane tylko bluesmanom, takie jaką był np. wybitny gitarzysta Muddy Waters”.
Smecta 19 (5)

Niefaryzeuszowskie uściski Zdrojewskiego i Dutkiewicza – zadające kłam obrabiaczom dupy. Swiadkowie, profesor Leon Kieres i redaktor Zdzisław Smektała

Jak blues uderzył w serce nieco ponadtrzydziestoletniego prezydenta Wrocławia?:

Przyszedł do mnie redaktor Zdzisław Smektała z pomysłem, abyśmy zrobili cykl imprez bluesowych przypominających i nawiązujących do tego kultowego filmu, bardzo się ucieszyłem, bo do tej pory we Wrocławiu bluesa brakowało. Był jazz, rock w różnych jego odmianach, była muzyka klasyczna, ale bluesa nie było.
Dlatego szansa na pojawienie się bluesa we Wrocławiu była dla mnie bardzo ważna. Pierwsze moje pytanie brzmiało: jaki to będzie blues?
Zdzisław Smektała odpowiedział, że każdy; że zarówno ten miejski, jak i tradycyjny, wiejski, i rhythm and blues i blues Luizjany, muzyka interpretowana, jak i „blues naturalny”. Festiwal odbywał się z udziałem gwiazd bluesowych, ale wzięła w nim udział także Violetta Villas, która z bluesem powszechnie kojarzona raczej nie jest. Podczas koncertów przewijały się zarówno instrumenty tradycyjne, jak i bardzo niebluesowe. Smektała przyszedł do mnie, o ile pamiętam w 1996 roku, pierwsza impreza odbyła się w maju 1997. Ważne jest, że ta impreza ma swój specyficzny klimat – wiele osób przychodzi ubranych w stylu bohaterów filmu: a więc kapelusze, okulary, gadżety. Wszystko z humorem i na luzie. Ale duch bluesa nie cierpi na tym wcale.

Smecta 19 (6)

Ojcowska postawa Dutkiewicza – czyli tkliwość prawdziwych wafli

Tako rzecze Zaratustra, czyli T – Bone Walker, Muddy Waters, czyli „muzyk” tubylczej rady ministrów Bogdan Zdrojewski. Jakiś czas temu poproszono mnie, abym napisał swoją autorską definicję bluesa. Napisałem szczerze tak:

Blues to nie jest ozdrowieńczy sen sytego mężczyzny. To gorzka potrawa z wykpioną datą ważności. Ale ma w sobie więcej smaków niż jakikolwiek inny gatunek muzyczny. Blues to korzenie muzyki. Reszta to bluesa mniej lub bardziej pielęgnowane owoce. Blues nigdy nie zakrztusi się nicością. Zawsze powstanie z kolan. Mimo że w otwartych ranach ma wyłożoną grubą, piekącą sól. Blues to właśnie ja.

Wracając do tytułu Honorowy Obywatel Wrocławia. Złośliwcy twierdzą, że miasto przyznało go Zdrojewskiemu, aby swój kruszący się lekko wizerunek poprawił obecny prezydent miasta. To bzdura. Rafał Dutkiewicz mówi tak:
Przez 11 lat wiedziałem, że to zrobię. Uhonoruję Bogdana Zdrojewskiego.
Swój pomysł Dutkiewicz realizuje z myślą, że rządy Zdrojewskiego uważa za bardzo dobry czas dla Wrocławia. Sam namówiłem Bogdana, by został prezydentem – przypomina Dutkiewicz. To wszystko prawda. Dzięki mojemu festiwalowi Blues Brothers Day możecie tutaj zobaczyc jak przyjaźnie, od lat, Rafał Dutkiewicz traktuje obecnego ministra kultury. Od wczoraj Civitate Wratislaviensi Donatus!

A my co? My posłuchajmy bluesa. Zatopmy się w aurze Blues Brothers Day.
Zobaczcie jaka to była atmosfera – co działo się za plecami ministra, jaką szlachetną ikrę miała Ewa Bem, co na scenicznych deskach wyprawiał Gang Olsena. Zapraszam!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *