Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).
„Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów naznaczonych jednakowoż pokoleniową” – napisał kumaty krytyk.
Wierszotekst Dwunasty
Smecta 32 – Edward Szlenk, Jazzman amator, żonaty, dzieciaty (działo się w 1971)
Żonę, tak naprawdę, to mam dzięki
Międzynarodowemu Festiwalowi Jazz nad Odrą
Jak Boga kocham
I nie nadużywam Jego imienia nadaremno
Był lękliwy jeszcze wiosenny marzec
Poniemiecką autostradą słońca
Śmignęliśmy ciężarowym autostopem do Wrocławia
Namówił mnie do tego wyskoku kumpel, Tadek Chrobak
Którego ludność Zgorzelca miała za dziwaka
Ja zaś dobrze wiedziałem, że to Dziecko Pana
Przez co, bez starości, skończy żywot w psychiatryku
Tadek obiecał, że na festiwalu zagra
Nasza ukochana rockowa kapela Polanie
Na jazz nie wyciągnąłby mnie nawet wołami
Podczas koncertu, by ziąb przegonić za węgieł
Piliśmy z goździkami podgrzane sikacze
Na estradę wychodziła właśnie grupka fajansiarzy
Old Timers, wyglądali dokładnie tak, jak się nazwali
Zagrali dixieland, a ja, czy to pod wpływem wina
Czy może innych niecodziennych zjawisk
Wlazłem w sposób nagły na deski estrady
Złapałem mikrofon i wyjąc skaleczonym scatem
Skruszyłem ogłupiałą publikę
Kiedy ucichła muzyka, jazz śpiewałem po raz pierwszy
Kiedy z Tadkiem Chrobakiem wróciłem do Zgorzelca
Niedostępna lalunia Renata, ozdoba księdza Szyszki i jego Oazy
Dała mi dupy przy pierwszej okazji
W zasikanej bramie, na stojaka, w solidnym przeciągu
Mamy teraz trójkę dzieci, garaż, budowlaną uzbrojoną działkę
Może i z tego powodu nienawidzę jazzu
Szczególnie podszytego drgawkami – tradycyjnego
http://youtu.be/5NlHbOcQVZA



Dodaj komentarz