Smecta 83 – Gazeta Leśnicka – SMAKOŁYKI SMEKTAŁY/KI

Intelektualny Przydatnik Mieszczan i Włościan Księstwa Leśnica. Numer 7/2013

Moi Najbliżsi Współbracia, oraz (rzecz jasna) Siostry! Wspólni Pasażerowie do Piekła lub Nieba! Księstwa Leśnica Hardzi Apologeci! 

Kończą się letnie urlopy. Kanikuła – po angielsku – przeprawia się już przez Bystrzycę. Ale – w wymiarze rekompensaty – dostajecie do rąk nowy numer najlepszego w naszej dzielnicy czasopisma: Gazetę Leśnicką. W niej, oczywiście na ostatniej stronie, jak zawsze przed Wami w skłonie, znany z wrodzonej skromności – felietonista Z.S. Autor tekstu, w którym wyznaję Wam uchybienia i grzechy. 

Gazeta Leśnicka 7 (6)

„Syzyf wielki płomień w sercu ciągle skrywa, kiedy wciąż uparcie pod górę się wspina. Hej nie wierzcie ludzie żadnym wielkim świętym, tylko swoim plecom pod ciężarem zgiętym. Hej pomóżcie ludzie kamień jemu toczyć – bez żadnych wybiegów prawdę mówić w oczy”.  Tak przed laty śpiewał mój ulubiony (do dzisiaj ulubiony) krakowski kwartet „Dżamble”, solista Andrzej Zaucha. Zawsze podpisywałem się pod przesłaniem tej pieśni właściwie – a nie lichej pioseneczki. Więc pragnę dzisiaj obwieścić, że kamień – porównywalny z tym od Syzyfa – właśnie spadł mi z serca. Myślałem bowiem, że przez wiele lat żyłem wytarzany w smolnym grzechu – a tutaj wręcz odwrotnie.

Gazeta Leśnicka 7 (1)

A było to tak. Na początku wakacji nasz dzielnicowy pasterz, ksiądz Krzysztof Szuwart, zaproponował mi wygłoszenie do wiernych kilku niedzielnych Kazań w Ogrodzie (przykościelnym). Zgodziłem się snadnie. Ekumenia zawsze użyźniała moje często przybrudzone myśli. Postanowiłem, że będą to kazania ilustrowane klasyczną jazzową muzyką wiedzioną przez Gigantów. Na przykład: „Jezusa Estyma w utworach Antonio Carlosa Jobima”. Albo „Herbie Hancocka muzyczne ścieżki a Świat Na Stałe Niebieski” (od niebios). Wreszcie „Czy Tomasz Stańko zmierza – do Arki Przymierza”.

Sam byłem ciekaw, jak wyjdzie symbioza swoistego jam session w zderzeniu z niedzielnymi, na wpół ortodoksyjnymi katolikami.  I nagle skonstatowałem, czy żyjąc w permanentnym grzechu, mogę roztaczać wokół półboże słowa? Czy duszę mając pobrużdżoną kaprawymi stygmatami – mogę wyjść do wiernych z jasnym obliczem. Każdy ma ciemniejszą stronę własnego żywota. Ma przywary, którymi nie chce się dzielić z resztą rozplotkowanego społeczeństwa. 

Gazeta Leśnicka 7 (3)

Moje ,do dzisiaj skrywane tajemnice ,są trzy (nie mylić z namaszczoną Trójcą).

Całe dorosłe życie – zima, wiosna, lato, jesień – śpię bez jakiejkolwiek wierzchniej odzieży. Denerwują mnie więc kobiety śpiące obok, chociażby w skarpetach frotte. Po drugie – prawie narkotycznie i powiedzmy bezinteresownie – lubię pomagać bliskim koleżankom golić do gładkiej skóry Oślinioną Owcę (faceci po zawodówkach mówią: Kopyto Wielbłąda). I wreszcie po trzecie – zamiast lansować prokreację w milczeniu, wyłącznie po ciemku, pod miesiąc niewymienioną pościelą – uwielbiam przy tych zdarzeniach słońce zaglądające przez okno, patrzenie sobie nawzajem w oczy, muzyczne standardy Shirley Horn w tle, jako pożądane rekwizyty boskiego aktu. 

A to, przypuszczałem, niewybaczalne w rzymskim chrześcijaństwie grzechy – więc jak mogę stanąć twarzą w twarz z cnymi wyznawcami cnót? Haratałem się z namolnymi myślami niejedną noc. Zrezygnować z propozycji wiązanego słowa podczas niedzielnej mszy? Czy może przemilczeć te moje ludzkie – ale zawsze – słabości. Byłem bliski operetkowego, teatralnego załamania. I wiecie kto pomógł mojej obolałej duszy? Świadkowie Jehowy. A ściślej, wyznawcy Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy. Jest ich 8 milionów głosicieli na całym świecie (w Polsce pod słowem katolik – podpisuje się 35 milionów). Tego lata, Świadkowie mieli dwa swoje zgromadzenia na miejskim stadionie, pozostałym po EURO 2012.

Gazeta Leśnicka 7 (4)

Stadion zaś mieści się rzut kamieniem (lecz nie biblijnym) od mojego mieszkalnego spichlerza w Praczach Odrzańskich. Dwa razy po 20 tysięcy ludzi mówiło na tym stadionie o Bogu i zanurzało się (niektórzy) w Basenie Pierwszego Chrztu. W tym drugim spotkaniu, miesiąc temu, przyuważyłem dwóch schludnych facetów – podobnych mi PESELem – obsługujących sprzęt nagłośnieniowy. A nagłośnienie imprez, to także moja branża. Pogadaliśmy o muzycznych kapłanach: Herbie Hancocku, Chrisie Bottim, Milesie Davisie, o księciu Duke’u Ellingtonie, ogólnie o feelingu.

Na pożegnanie, na drogę, zamiast krzyża, wręczyli mi książkę „Czego naprawdę uczy Biblia”. Oraz dwie gazety: „Przebudźcie się” i „Strażnicę” (globalny nakład, mój dobry Boże, 45 milionów egzemplarzy w 209 krajach) Pomieszczone w nich nagie kobiety namalowane przez Paula Gauguina i wiodący tekst „Pornografia – nieszkodliwa czy toksyczna” skłoniły mnie do wnikliwej lektury. Wyszło mi z nich, że – uwaga – sprawiedliwy Bóg nie ma nic przeciwko kochaniu się przy dziennym świetle, że miłość do partnera to nie tylko prokreacja, że nie jest ważne, kto w co śpi odziany. Ważne jest – jak szczerze się kocha partnera, partnerkę. Czy jest to miłość czysta.

Gazeta Leśnicka 7 (2)

 W studiowanych przeze mnie czasopismach nie było jednak słowa o goleniu i żyletce. To zastanawiające. Za to napisano tam słowa: „przedmiotowe traktowanie seksu propaguje egoizm, wywołuje dystans emocjonalny i niezadowolenie z pożycia małżeńskiego (Efezjan 5:28, 29). Muszę to – do pierwszego muzycznego kazania w kościele Świętej Jadwigi (jestem kawalerem Jej orderu) – gruntownie przemyśleć. Mam jeszcze chwilę czasu. Dodatkowo wezmę specjalistyczne konsultację u filozofa filozofów, porucznika Sigismondo Wiaderka. Na licznych poligonach bratnich armii – ten klon Jana III Sobieskiego – na pewno miał do czynienia z podobnymi sytuacjami.

Gazeta Leśnicka 7 (5)

Jak to powiedział Heraklit z Efezu, nie mający nic wspólnego ze Świadkami Jehowy. A nawet z bardzo bluesowym papieżem Franciszkiem: „Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”. Właśnie dlatego gorąco zapraszam do lektury następnego numeru Gazety Leśnickiej. Będzie w niej wstrząsający tekst, jak równo 40 lat temu – przekraczałem rekrucko tajemniczą bramę JW 1245. I wpadłem pod perforowane podeszwy sierżantów: Cygana, Mica, chorążego Hajduka, poruczników Wiaderka, Jurczaka, kapitana Hojdysia, majora Segiety, Świątkiewicza, Surynta, pułkowników Glubiaka i Mierzwiaka – oraz wielu innych. Niektórych ,dzisiaj, znów spotykam (już kumplowsko) na ulicach nieustannie bliskiej mi Leśnicy, najważniejszej dzielnicy Wrocławia.  

Zdzisław Smecta Smektała

Blog Solowy Narodowy

bbd@bbd.pl

501 40 40 64

Fotografie: Andrzej Walkusz 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *