Smecta 34 – Jakże zazdrościliśmy pieprzonemu Marianowi Wójcikowi (działo się w 1967)

Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).

„Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów naznaczonych jednakowoż pokoleniową” – napisał kumaty krytyk.

Wierszotekst Trzynasty

Smecta (1)

Smecta 34 – Jakże zazdrościliśmy pieprzonemu Marianowi Wójcikowi (działo się w 1967)

 Zadufany ten koleś, pierwszy na naszej ulicy

Posiadł plexiglasowi cielsko, czyli wysokiej klasy

Stereofoniczny gramofon firmy „Telefunken”

Jego na wpół garbaty mrukliwy ojciec,

Palacz śmierdzących papierosów „Mazur”

Pakowanych w szmatławe pudełka po dziesięć

Smecta (4)

Obsługujący enerdowskie wagony „Mitropy”

Czyli niemieckie restauracje na kołach

Miał niekiepskie handlowe układy z kolejarzami

Z Goerlitz, miasta oszukiwanej przyjaźni

Smecta (5)

Marian zapraszał do swojego domu

Nas zasrańców, oszalałych na punkcie Zachodu

Pokazywał okładki beatowej paczki The Animals

Razem z naszymi sercami darł złośliwie na strzępy

Kolorowe egzemplarze miesięcznika „Bravo”

Karmiąc stertą błyszczącego papieru

Tęsknotę do wolności, upadku szarówy

Po każdej takiej wizycie wściekle deptaliśmy

Polskie pocztówki dźwiękowe, substytut feelingu

Smecta (6)

Właśnie u Mariana, po raz pierwszy

Usłyszeliśmy na żywo muzykę stereo

Wypływającą z obu głośników przebojowym hukiem

Odbijającym się od ścian, modrzewiowej boazerii

Poniemieckiego domu starego Wójcika

Marian szydził, kpił, kładł na nas laskę

Ale przecież nie mogliśmy mu nic zrobić

Miał „Telefunkena”

Smecta (2)

Palanty – obdarzał nas „pieszczotliwą” ksywką

Wasze domy o ścianach z gipsu, albo wylewanej betonki

Nadają się na żywy grób, ohydne, zimne, rakotwórcze

Nie można w te ściany wbić prostego gwoździa

Aby powiesić kolorowe zdjęcie Majka Dżagera

Te wasze obrazki wycięte z pisma „Dookoła Świata”

Stanowią materiał zastępczy do wytarcia dupy

Smecta (3)

A nie do wywoływania gitarowych snów

Pod cienką kołderką życia

Dam wam, frajerzy, na zawsze, kilka płytowych obwolut

Stonsów, Bitlów, Troggsów oraz Yardbirds,

Lecz w dalszym ciągu musicie, na sucho

Lizać moje dłonie

Przepraszam za opóźnienie – kilka godzi nie miałem dostępu do Internetu! 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *