Cykl obrazków z mojego autorskiego tomu „Jazz Baba Riba”. Opublikowanego we Wrocławiu jakiś czas temu (nakład 5 tysięcy!). Z przedmową Tadeusza Nalepy (Breakout) i Tadka prywatnymi zdjęciami. Z ilustracjami Johna Lennona (The Beatles). Także z ilustracjami Andrzeja Mleczki (Kraków Motown).
„Książka jest upoetyzowanym fotograficznym zapisem stanów duchowych nastolatków żyjących na przełomie lat 60 i 70. Mały realizm miesza się tutaj z marzeniami o wolnym świecie wypełnionym muzyką rokową, seksem, wielkim szmalem, zachodnią cywilizacją. Buty beatlesówki, adaptery Bambino, pocztówkowe płyty, wina patykiem pisane (bełty, bałagany, alpagi), włoskie ortaliony, kurtki szwedki, klej butapren oraz Tri (służące do wąchania) i gitarowe wzmacniacze to nieodłączny element scenografii tych gomułkowskich, biednych czasów naznaczonych jednakowoż pokoleniową” – napisał kummaty krytyk.
Wierszotekst Czternasty
Smecta 35 – Franek Kafka, zamieszany w kradzież czechosłowackiej gitary „Jolana” (działo się w 1967)
Wysoki Sądzie – Tak powiedział
Zaś w głosie czuło się słodzoną grzeczność
Wiem dobrze, normalnemu człowiekowi
Ze statystyczną dozą inteligencji
Trudno jest uwierzyć w to, co mówię
Lecz zapewniam, to nie ja ukradłem
Z niebieskiego „Sana”, numer XL 1951
Elektryczną gitarę solową marki „Jolana”
To nie ja kombinowałem ze wzmacniaczem „Marshalla”
Owszem, widziałem wysokiego gościa
W skórzanej kurtce, jak pochylony biegł co sił
Zadrzewioną ulicą Romualda Traugutta
Przyciskał do piersi pokrowiec w kształcie gitary
Zresztą, Franek mówił już w stronę sędziny
Znacznie pewniejszym opanowanym głosem
Dałem chyba Wysokiemu Sądowi wystarczający dowód
Pokazując moje poranione dłonie, które
Uszkodziłem nieodwracalnie na tłuczonym szkle
Wskakując na zaplecze hali przez mur z klinkierowej cegły
Chciałem po raz pierwszy, na własne oczy
Zobaczyć jak Malowana Lala, czyli Karin Stanek
Śpiewa dla rozognionej młodzieży „Chłopca z gitarą”
Albo piosenkę darmowych wędrowców :Jedziemy autostopem”
Nie, nie krzyczę Wysoki Sądzie – nucę tylko
Nie, nie obrażam majestatu sprawiedliwości
Ale naprawdę nie wiem, no naprawdę nie wiem
Skąd ten czechosłowacki instrument
Wziął się u mnie w piwnicy, przysypany węglem 
Z uwagi na dotychczasową niekaralność sąd ukarał Franciszka Kafkę grzywną 3000 złotych. Zaś z powodu braku gotówki Franciszek Kafka przez dwa miesiące odpracowywał karę w całości w bazaltowych kamieniołomach drogowych w Zarębie koło Zgorzelca.
Jutro piątek, dzień felietonowy. Zapraszam do przeczytania energetycznego sensacyjnego tekstu: Czy Robert Gonera – Monthy Pythona wszędy sponiewiera?! Po raz pierwszy zobaczycie Gonerę straszącego słynną pływaczkę – Otylię Jędrzejczak, oryginalnym japońskim kindżałem!
http://youtu.be/yzfb130GQyk




Dodaj komentarz